Asesor: sędzia oczekiwany i pożądany. Od zaraz

autor: Roman Hauser20.02.2015, 07:40; Aktualizacja: 20.02.2015, 10:45
Przez długie lata poprzez asesurę pokolenia sędziów dochodziły do zawodu.

Przez długie lata poprzez asesurę pokolenia sędziów dochodziły do zawodu.źródło: ShutterStock

Asesor sądowy – instytucja znana polskiemu wymiarowi sprawiedliwości od 1928 r. – został usunięty z sal sądowych oraz ustawodawstwa na skutek wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 24 października 2007 r. (sygn. akt SK 7/06).

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (15)

  • zzzz(2015-02-23 09:53) Zgłoś naruszenie 00

    Pani sędzi z komentarza 14 warto zacytować par. 3 tego rozporządzenia a mianowicie:

    "3. W uzasadnionych wypadkach, jeżeli wymagają tego zasady sprawności, racjonalności lub ekonomicznego i szybkiego działania, sędzia może zlecić asystentowi sędziego także wykonanie innych czynności, niezbędnych do przygotowania spraw sądowych do rozpoznania."

    W tym paragrafie mieści się wszystko czego nie wymieniono wyżej (pod warunkiem, że jest zgodne z prawem oczywiście).

    Odpowiedz
  • magda(2015-02-23 09:41) Zgłoś naruszenie 00

    A co w przypadku, gdy asystent oprócz tego, o czym wszyscy tu piszą, chodzi protokołować na rozprawę, szyje akta, wprowadza wyniki do systemu informatycznego, anonimizuje wszystkie uzasadnienia wyroków itd., itp. Co na to douczony autor komentarza nr 14? Rozporządzenie o zakresie obowiązków? A do kogo się zwrócić o jego obowiązywanie - do Boga? Sami sobie wystawiacie opinię, jakie jest wasze pojęcie o realnym świecie.
    A co do artykułu, to zdumiewa mnie fragment: "Ani zatem referendarze, ani tym bardziej asystenci sędziów nie zmagają się z problemami i dylematami, przed którymi staje sędzia". O co tu chodzi? Czy osoba zajmująca sie przez ileś tam lat zwalnianiem z opłat sądowych, która nigdy nie zajmowała się merytorycznym rozpatrywaniem sprawy i nie widziała sali sądowej, gdyż jest referendarzem, jest bardziej predystynowana do zawodu sędziego, niż ci wyrobnicy dla których przygotowanie do rozstrzygnięcia spraw, a potem ich uzasadnienie - to powszedni chleb, którzy w setkach spraw rocznie wykonują te czynności? Czy są gdzieś granice tworzenia tej alternatywnej rzeczywistości?

    Odpowiedz
  • sędzia(2015-02-22 15:08) Zgłoś naruszenie 00

    zgodnie z § 2 ust. 1 Rozporządzenia MS z z dnia 8 listopada 2012 r. (Dz.U. z 2012 poz. 1270) "na zlecenie sędziego i pod jego kierunkiem asystent sędziego sporządza projekty zarządzeń, orzeczeń lub ich uzasadnień." Wypowiadający się tu asystenci najwyraźniej nie znają zakresu swoich obowiązków i treści Rozporządzenia, które zacytowałam. Pozostaje ubolewać z jakimi niedouczonymi osobami sędziowie muszą współpracować...

    Odpowiedz
  • sekr.(2015-02-22 15:02) Zgłoś naruszenie 00

    Należy ograniczyć możliwości zaskarżania orzeczeń poprzez wprowadzenie odpowiednich opłat sądowych i zwolnić wszystkich asystentów. Są zbędni, ich pieniądza dać sekretarzom sądowym i jeszcze będzie zysk. Asystenci tak wybitni, że wydają wyroki poradzą sobie w innych zawodach. Same korzyści i jeszcze dodatkowy pieniądz dla budżetu.

    Odpowiedz
  • qwerty(2015-02-22 08:20) Zgłoś naruszenie 00

    j23 - mylisz dwie rzeczy. To co piszesz jest przeważnie w przypadku młodych sędziów. Taki sędzia akta przeczytał 5 razy i czasem przyjdzie zapytać asystenta co asystent myśli o sprawie i czy zgadza się z rozumowaniem sędziego. I tu czasem asystent coś doradzi ale wyrok w 100% wydaje sędzia. Natomiast starsi sędziowie (przynajmniej u mnie) przychodzą do asystenta i mówią zrób coś z tą sprawą (czyli wydaj wyrok i ewentualnie uzasadnij), a na pytanie asystenta o co chodzi w sprawie którą sędzia sądzi już od roku, sędzia mówi nie wiem, nie znam akt.
    Także jest różnica pomiędzy doradzeniem co do wyroku sędziemu który zna doskonale sprawę i sam o wszystkim decyduje, a zrobieniem wszystkiego za sędziego który nic o sprawie nie wie (nawet się z tym nie kryjąc) i nawet nie czyta tego co mu asystent napisał.

    Odpowiedz
  • j23(2015-02-21 20:13) Zgłoś naruszenie 00

    Widzę, że EGO Asystentów jest wielkie jak szczyty w Himalajach :))) Strach porozmawiać z takim co myśli o sprawie, bo zaraz będzie myślał, że wydał wyrok...

    Odpowiedz
  • AdwokatzKatowic(2015-02-21 19:18) Zgłoś naruszenie 00

    Piękne słowa, lecz tak naprawdę same bzdury. Jako praktykujący adwokat chcę Pana poinformować, że zamysłem ustawodawcy jest nie to, by chronić obywateli przed pochopnymi i niesłusznymi wyrokami, bo to utopia, ale to by zadania sędziego przydzielić asesorom, którzy będą jak kiedyś robić to samo, ale za dużo mniejsze pieniądze. Wystarczyło tak napisać i artykuł byłby czytelny, a przede wszystkim rzetelny. Jeśli Pan rzeczywiście tak myśli, jak pisze, to powinien Pan wiedzieć, że gwarantem korzystnego orzeczenia dla strony jest adwokat, a nie sędzia. Jest szereg zasad procesowych, których sędzia musi przestrzegać, aby wyrok nie został uchylony. To z kolei oznacza, że do orzekania sędzia wcale nie potrzebuje wybitnej wiedzy, bowiem skupia się tylko na tym, co strony podały w trakcie procesu. Przykład: podałeś dużo uzasadnionych dowodów, to wygrałeś, a jeżeli nie, to przegrałeś. Ot cała prawda. Dlatego jeszcze niedawno było tak, że najpierw trzeba było być sędzią, żeby potem można było starać się zostać adwokatem. Dzisiaj wszystko jest na odwrót, chociaż ja wiem, że to nie jest sprawiedliwe, a przez to krzywdzące dla społeczeństwa.

    Odpowiedz
  • j23(2015-02-21 18:58) Zgłoś naruszenie 00

    A są sądy 50 km od Warszawy w których sędziowie mają po 600-800 spraw w referacie i mają po 1/3 asystenta na głowę.

    Odpowiedz
  • .(2015-02-21 15:27) Zgłoś naruszenie 00

    Problemem nie jest brak asesury tylko nadmiar spraw czyli zakres kognicji. Niestety mam przekonanie, że takie zdarzenia jak opisywali asystenci powyżej się mogą zdarzać. Tutaj wina jest złożona. Odpowiada za to jedyna władza i co przykro stwierdzić także taki sędzia. Zastanawiam się czy taki ktoś jak się już tak zachowuje będzie w stanie orzekać porządnie jak się sytuacja poprawi. MS i nadzór już zdążyło go upodlić. Mam duże wątpliwości. To także pokazuje jak chora jest sytuacja z aktualnym obciążeniem sędziów. MS wychodzi z założenia, że sędziowie mają tak pracować, żeby nie mieli czasu na nic poza robota. Ot taka metoda zniewolenia. Pracują na okrągło, w soboty niedziele. Nie spotykają się zecznajomymi, nie mają czasu na dokształcanie, nie mają życia prywatnego z powodu uzasadnień. Szkoda badać. SK... Dobrze wiedzą jak jest. Mam nadzieję, że jeszcze przyjdzie czas rozliczeń.

    Odpowiedz
  • jan(2015-02-21 09:33) Zgłoś naruszenie 00

    sędzia w Warszawie ma w referacie ok 300 spraw i pół etatu asystenta do wykorzystania, asystent zazwyczaj jest słaby bo ci lepsi uciekają do adwokatury albo na radcę. Przy takiej ilości spraw sędzia nie jest w stanie dokładnie rozpatrzyć sprawy, rozpatruje ją więc pobieżnie i wydaje na tej podstawie wyrok. Jedną z zasad jest zasada aby tak wydać wyrok żeby było go łatwo uzasadnić.

    Odpowiedz
  • zarekp(2015-02-21 09:19) Zgłoś naruszenie 00

    do american snajper i podnózka
    Nie wiem gdzie pracujecie - jeżeli rzeczywiście w sądzie. Orzekam prawie 10 lat i NIGDY asystent nie przygotowywał dla mnie wyroku i NIGDY nie pisał za mnie uzasadnienia.

    Odpowiedz
  • zarekp(2015-02-21 09:15) Zgłoś naruszenie 00

    Asesor to był w praktyce wyrobnik, wykorzystywany przez część "starszych kolegów" do ponadnormatywnej pracy i rozpoznawania niechcianych z różnych względów spraw. A co do doświadczenia na sali - bez przesady, ilu asesorów w rzeczywistości nie sprawdzało się na sali i nie zostawało sędziami - 1%, albo i mniej.

    Odpowiedz
  • podnózek(2015-02-20 20:10) Zgłoś naruszenie 00

    Do american Sniper
    U mnie było jeszcze lepiej. Napisałem 6 wyroków na tej zasadzie co piszesz. Miał być taki, ze miałem go uzasadnić i żeby się nie przyczepiła II instancja. Gość jednak był tak leniwy, że ich nie podpisał. Przyszło 6 uchyłek. Ja zebrałem ochrzan dlaczego nie przypomniałem. Ledwo ledwo nie wyleciałem z roboty. Za to kierowniczka sekretariatu wyleciała na zwykłą sekretarkę "bo przecież przed wysłaniem akt powinna sprawdzić, czy wszystko w porządku". Tak ją zjechali, że z załamania nerwowego1,5 miesiąca była na zwolnieniu. Sędziemu włos z głowy nie spadł, następnego miesiąca wziął pensję jak zawsze, bo przecież mu się należy za ciężką pracę, o dyscyplinarce lub czymś takim nikt nawet się nie zająknął- "no przecież każdemu może się zdarzyć". I tak wygląda polski wymiar sprawiedliwości. Co niedzielę dziekuję w kościele, że zniesiono karę smierci, bo gdyby była o znając nasze sądy byłbym jak ten esesman, który się tłumaczył, że stał tylko na wieżyczce i nikogo osobiście nie skrzywdził.

    Odpowiedz
  • american sniper(2015-02-20 11:08) Zgłoś naruszenie 00

    Autor artykułu coś plecie o jakichś dylematach moralnych sędziego, który w ułamku sekundy musi podjąć ważną decyzję na sali rozpraw, a asystenci i referendarze ponoć nie są w stanie temu podołać. U mnie w wydziale nagminne jest odraczanie rozpraw bez powodu, bo wszystkie czynności dowodowe już w sprawie przeprowadzone a sędziemu nie chce się akt czytać i żeby nie wydawać wyroku (bo nie wie jaki) odracza z byle powodu rozprawę na kolejny termin, a robi to po to, aby asystent znalazł chwilę czasu, przeczytał akta i powiedział jaki wyrok wydać. Asystent zaś ma wydać taki wyrok, aby był go w stanie uzasadnić. Napisanego uzasadnienia sędzia później i tak nie czyta (bo i po co, skoro nie zna akt) tylko podpisuje, a uzasadnienie czytają dopiero strony i ewentualnie sąd II instancji. I tak jest co dzień. Ewentualnie jak asystent nie ma czasu, to sędzia wydaje wyrok w ciemno, tzn. bez czytania akt, ale wtedy zdarzają się problemy aby go uzasadnić, bo np. okazuje się, że trzeba było zmienić opis czynu albo kwalifikację prawną, a tego nie zrobiono i wyrok jest sprzeczny z zawartością akt. W ustawie pisze, że asystent wykonuje czynności pod kierunkiem sędziego – w praktyce na moje pytania czemu np. w wyroku sędzia orzekł tak a nie inaczej, to sędzia mówił „nie wiem, wymyśl coś”, więc już nie pytam bo nie ma sensu. Także niech autor artykułu niech nie kłamie w oczy czytelnikom, jaka to jest wielce odpowiedzialna praca sędziego (że rzekomo zmaga się dylematami i problemami, czy wyrok aby na pewno sprawiedliwy), bo sprowadza się to w znacznej części do orzekania przez asystenta, a sędzia jedynie chodzi na salę rozpraw po to, aby ogłosić stronom to co orzekł asystent. Dodam, że nie wszyscy sędziowie tak robią, ale część tak robi cały czas.

    Odpowiedz
  • szu(2015-02-20 09:21) Zgłoś naruszenie 00

    Z tą aprobatą środowiska sędziowskiego dla asesury Roman Hauser się zapędził. Zdania co do tego są podzielone. Wystarczy spojrzeć na pierwotne stanowisko Iustitii. Poza tym dla każdego myślącego prawnika oczywiste jest, że w świetle treści Konstytucji asesura obecnie jest niedopuszczalna. Próba przepchnięcia jej za wszelką cenę, bez zmiany Konstytucji, jest zwykłą nieodpowiedzialnością. A Krajowa Rada Sądownictwa, która powinna być ostoją odpowiedzialności w państwie, najgłośniej za nią się opowiada.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane