W postępowaniu przed sądem okręgowym oraz sądem apelacyjnym obowiązuje zastępstwo stron przez adwokatów lub radców prawnych, a w sprawach z zakresu własności przemysłowej także przez rzeczników patentowych – tak w opinii prawniczych samorządów zawodowych powinien brzmieć znowelizowany art. 871 kodeksu postępowania cywilnego.

Równość szans

Propozycja została zgłoszona przez Krajową Izbę Radców Prawnych (KIRP) wraz z uwagami do konsultowanego właśnie projektu założeń ustawy o wspieraniu polubownych metod rozwiązywania sporów. Zgadza się z nią również Naczelna Rada Adwokacka.

– Jesteśmy jednym z nielicznych krajów, gdzie – poza wyjątkami – nie istnieje przymus adwokacko-radcowski – wskazuje Dariusz Sałajewski, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych.

W jego ocenie, w ślad za wzmacnianiem kontradyktoryjnego charakteru postępowań przed sądem, również w zakresie procesu cywilnego (wprowadzanie m.in. zasady koncentracji materiału dowodowego, która np. zobowiązuje sąd do pomijania spóźnionych twierdzeń i dowodów), powinny iść zmiany zapewniające równość szans stron w procesie.

– Obecne wykorzystywanie nieświadomości którejkolwiek ze stron jest po prostu niesprawiedliwe – przekonuje prezes Sałajewski.

Swoistą równość broni zapewnić miałoby właśnie poszerzenie przymusu adwokacko-radcowskiego.

– Na ten postulat patrzymy z punktu widzenia poszerzenia dostępu obywatela do wymiaru sprawiedliwości. Od 25 lat procesy sądowe idą w coraz bardziej zawiłym i niezrozumiałym dla obywateli kierunku. Język tych procedur jest dla nich nieczytelny, a kruczków procesowych jest bardzo dużo. W takiej sytuacji obywatel stoi na przegranej pozycji – wskazuje Andrzej Zwara, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.

I dodaje, że dziś 80 proc. orzeczeń w wymiarze sprawiedliwości to orzeczenia o charakterze czysto formalnym, procesowym. Jedynie pozostałe 20 proc. merytorycznie zamyka sprawę.

– Zdrowy system powinien polegać na tym, że jeżeli chcielibyśmy mieć szybki dostęp do wymiaru sprawiedliwości, cały ciężar trudności proceduralnych powinien leżeć po stronie autorytetu państwowego, który powinien się skupiać na rozstrzygnięciu sprawy. Obywatel nie idzie przecież do sądu po to, by wchodzić w jakieś labirynty procesowe i zastanawiać się, jak się w nich zachowywać, lecz po to, by jego sprawa została jak najszybciej rozpatrzona – zaznaczana prezes Zwara.

Dlatego też – w jego ocenie – przymus adwokacko-radcowski należy poszerzyć również na niższe instancje (dziś co do zasady obowiązuje przed Sądem Najwyższym – patrz: ramka).

Wyższy poziom

Jak czytamy w opinii KIRP, sprawy rozpoznawane przed sądem apelacyjnym i sądem okręgowym są często bardziej zawiłe prawnie niż sprawy rozpoznawane przed sądami rejonowymi. Dlatego też „wymagają wyspecjalizowanej wiedzy i większych umiejętności praktycznych, którymi dysponują wyspecjalizowani pełnomocnicy procesowi”. Potrzebę udziału w sprawie zawodowego prawnika radcy motywują też niską świadomością prawną społeczeństwa, która sprawia, że strony samodzielnie prowadzące swoje sprawy często je przegrywają.

„Również sądy mają problemy z ustaleniem, czego domaga się strona procesowa, począwszy od etapu wytoczenia powództwa, po zaskarżenie orzeczeń sądowych. Rolą sądu jest jedynie wyjaśnienie kwestii proceduralnych, a nie instruowanie stron w dochodzeniu swoich praw” – czytamy w piśmie podpisanym przez Arkadiusza Berezę, wiceprezesa Krajowej Rady Radców Prawnych, oraz radcę prawnego dr Joannę Bodio.

Autorzy wskazują, że błędy popełniane przez strony procesowe działające bez profesjonalnego pełnomocnika szczególnie widoczne są w postępowaniu odwoławczym.

„Pomimo pouczeń sądu co do sposobu, terminu i możliwości wnoszenia środków zaskarżenia, strony często nie potrafią ani sformułować jego treści, ani właściwie go zatytułować. Nie tylko utrudnia to pracę sądów, ale także naraża strony na przegranie procesu. Dlatego też pomoc wykwalifikowanych pełnomocników w tym zakresie jest niezbędna” – zaznaczają twórcy stanowiska.

Jak przekonują radcy prawni, za rozszerzeniem przymusu adwokacko-radcowskiego opowiedziały się już inne kraje unijne: Niemcy, Austria czy Włochy. Wprowadzenie go zaś szerzej do polskiej procedury cywilnej byłoby powrotem do rozwiązań niegdyś obowiązujących. W przedwojennym k.p.c. z 1932 roku przymus adwokacko-radcowski obowiązywał bowiem m.in. we wszystkich sprawach toczących się przed sądem okręgowym.

W ich ocenie jednak z konieczności obowiązkowego zastępstwa procesowego mogłyby być zwolnione sprawy rozpatrywane np. w postępowaniu odrębnym w sprawach małżeńskich, z zakresu ubezpieczeń społecznych, w europejskim postępowaniu nakazowym i europejskim postępowaniu w sprawie drobnych roszczeń.

Wolny wybór

– Uważam, że rozszerzenie przymusu adwokacko-radcowskiego jest wskazane i przyczyniłoby się do lepszego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Postępowania prowadzone przez nieprofesjonalnych pełnomocników trwają bowiem zazwyczaj dłużej. Z adwokatami i radcami sądowi jest się zdecydowanie łatwiej porozumieć, co wpływa na szybkość procesu – zauważa adwokat dr Łukasz Supera.

Nie wszyscy jednak taką zmianą chcą zostać uszczęśliwieni.

– Podchodzę do tej propozycji sceptycznie. Korzystanie z pomocy adwokata winno być prawem, a nie obowiązkiem. Adwokat ma być doradcą i powiernikiem dla osoby, która obdarza go zaufaniem, a nie kimś, z kim zmuszona jest współpracować. Wprowadzenie przymusu adwokackiego może więc de facto podważać zaufanie klienta do adwokata – komentuje Zbigniew Krüger, adwokat z kancelarii Krüger & Partnerzy Adwokaci.

W jego ocenie wartość przedmiotu sporu, czy przedmiot sprawy nie musi być wyznacznikiem jej skomplikowania. Przed sądami rejonowymi również bowiem toczą się trudne sprawy cywilne. Zamiast więc postulować przymus korzystania z profesjonalnego pełnomocnika, samorządy powinny postawić raczej na działania edukacyjne i podnoszenie świadomości prawnej społeczeństwa.

– Proponowane rozwiązanie budzi również zastrzeżenia konstytucyjne, a także z punktu widzenia prawa konkurencji i pomocy publicznej, gdyż de facto narzuca korzystanie przez konsumentów z usług określonej kategorii przedsiębiorców. A to klient musi ocenić, czy sprawa jest na tyle skomplikowana, że chce skorzystać z profesjonalnego pełnomocnika – puentuje mecenas Krüger.