W uchwale siedmiu sędziów z 30 października 2014 r. stwierdzono, że w razie przekazania sądowi sprawy o rozgraniczenie nieruchomości wszczętej na wniosek (art. 33 ust. 3 ustawy – Prawo geodezyjne i kartograficzne, t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 193, poz. 1287 ze zm.) wnioskodawcą w postępowaniu sądowym pozostaje osoba, która sprawę wszczęła na etapie postępowania administracyjnego. W praktyce oznacza to, iż osoba wnioskująca przed wójtem pozostaje również wnioskodawcą przed sądem.

– Zagadnienie to nie wymagałoby żadnej wykładni, gdyby nie wyjątek przewidziany w ustawie. Decyzji rozgraniczeniowej nie dotyczy zasada dwuinstancyjności postępowania administracyjnego oraz kontrola sądów administracyjnych – zwraca uwagę Bartosz Stolarek, radca prawny w kancelarii Małgorzaty Krzyżowskiej.

– Gdyby było inaczej, stronie postępowania – niezależnie od tego, czy była wnioskodawcą, czy nie – przysługiwałoby odwołanie do organu II instancji, a później skarga do WSA. Mamy jednak do czynienia z konwersją w tryb postępowania cywilnego przed sądem – wyjaśnia.

O interpretację przepisów poprosił rzecznik praw obywatelskich. Wskazywał bowiem, że możliwa jest sytuacja, w której wnioskodawca zadowolony z wydanej decyzji administracyjnej nie ma interesu występować do sądu, natomiast niezadowolony może być ten, który o rozgraniczenie nie występował. I wtedy jego prawo do sądu zostaje ograniczone.

– Sąd, uznając za wnioskodawcę pierwotnego inicjatora postępowania, będzie kierował właśnie do niego wszelkie pisma pozwalające na skuteczne wszczęcie sprawy sądowej – mówi Kamilla Dołowska, dyrektor zespołu prawa cywilnego w Biurze RPO.

Wątpliwości tych nie podziela jednak Mateusz Ostrowski, adwokat w kancelarii Kochański Zięba Rapala i Partnerzy. Jego zdaniem, jako że mamy do czynienia z kontynuacją postępowania rozgraniczeniowego, za niedopuszczalne należy uznać dokonywanie zmiany podmiotowej osoby inicjującej.

– Uchwałę SN należy zaaprobować. W sposób jasny wskazano, że wnioskodawcą pozostaje ten, kto wystąpił z wnioskiem do organu administracyjnego. To słuszne, albowiem w dalszym ciągu mamy przecież do czynienia z postępowaniem rozgraniczeniowym – wyjaśnia mec. Ostrowski.

Konstytucjonaliści jednak problem dostrzegają. Zdaniem niektórych uznanie, że wnioskodawcą w postępowaniu sądowym jest zawsze pierwotny wnioskodawca z postępowania administracyjnego, rzeczywiście mogłoby pozbawić osoby niezadowolone z wydanej decyzji prawa do sądu. A to oznacza kolizję z art. 45 konstytucji RP.

– Należy podzielić stanowisko RPO – komentuje dr Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Jego zdaniem osoba, która nie zaskarżyła decyzji do sądu, nie ma interesu w zakwestionowaniu korzystnej dla siebie decyzji. Nie ma również interesu w opłaceniu sprawy sądowej. A do tego mogłaby prowadzić przyjęta wykładnia.

– Postępowanie dla strony niezadowolonej de facto kończy się na decyzji I instancji i nie ma ona żadnej możliwości jej zaskarżenia. To rzeczywiście budzi uzasadnione wątpliwości – konkluduje Bartosz Stolarek.

Podstawa prawna

Uchwała Sądu Najwyższego z 30 października 2014 r., sygn. III CZP 48/14.