Sprawa dotyczyła mężczyzny, który korzystając z atrakcji wodnego parku, chciał skrócić sobie drogę do leżaków. Zdecydował się zatem przejść między lądowiskami zjeżdżalni wodnych. Gdy wszedł na ich osłonę, ta złamała się pod jego ciężarem, a on sam wpadł jedną nogą w przestrzeń znajdującą się pod plastikiem. Udało mu się wydostać o własnych siłach, ale w wyniku wypadku doznał urazu kostki i podudzia z obrzękiem, licznych otarć i zasinień.
Reklama

Reklama
Mężczyzna wniósł o zasądzenie na jego rzecz 5 tys. zł zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Powołał się przy tym na brak tabliczki, że na ten element konstrukcji nie można wchodzić, a także na niewskazanie odpowiednich zakazów w regulaminie aquaparku.
Z jego argumentacją nie zgodził się sąd I instancji. Podkreślił w uzasadnieniu, że spektrum możliwych zachowań wynikających z ludzkiej wyobraźni (lub jej braku) jest tak szerokie, że nie sposób ująć go w ramy regulaminu czy też przewidzieć, stosując odpowiednie zakazy i ostrzeżenia.
Do tego sąd wskazał, że aby znaleźć się w miejscu zdarzenia, mężczyzna musiał nisko się pochylić i przejść pod rurami. Sąd dla oceny posłużył się fotografiami, z których wynikało, że zjeżdżalnie znajdują się przy ścianie, a leżaki do których powód chciał się dostać – przed nimi. Co więcej, była do nich wytyczona zupełnie inna, bezpieczna droga.
Zdaniem składu orzekającego w racjonalnej ocenie dorosłego człowieka elementy znajdujące się między rurami mają przeznaczenie czysto techniczne i bynajmniej nie służą do poruszania się po nich.
Sąd oddalił więc powództwo, podając za wyłączną przyczynę wypadku nieprzemyślane zachowanie powoda. To natomiast wyłącza odpowiedzialność odszkodowawczą przedsiębiorcy.
Sąd okręgowy, rozpatrując apelację mężczyzny, przyznał mu jednak częściowo rację. Stwierdził, wbrew ocenie I instancji, że przedsiębiorca nie zabezpieczył obiektu prawidłowo. Nie uniemożliwił wejścia na podest, gdzie doszło do wypadku. Istotne w ocenie sądu jest to, że wejście pod rury było ogólnodostępne. Brakowało też odpowiedniego zakazu.
Ustalając jednak wysokość odszkodowania, sędziowie wzięli pod uwagę, że mimo wszystko mężczyzna nie powinien tam wchodzić i w 50 proc. przyczynił się do własnych obrażeń. Dochodzona roszczeniem kwota została więc pomniejszona o połowę.
Gdy ofiara wypadku przyczynia się do własnych obrażeń, odszkodowanie może zostać obniżone
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Okręgowego w Radomiu, sygn. akt IV Ca 290/14 www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia