Prawnik zapomniał, klient stracił

27.11.2014, 06:02; Aktualizacja: 27.11.2014, 07:00

Prawnik, który nie uiścił opłaty od apelacji, przez co sąd odrzucił pismo procesowe jego klientki, nie poniesie odpowiedzialności odszkodowawczej. Zdaniem Sądu Okręgowego w Warszawie samo pozbawienie możliwości wniesienia środka odwoławczego nie świadczy o zaistnieniu szkody.

M.M. był pełnomocnikiem z urzędu B.M. i reprezentował ją w sporze sądowym z jej byłym pracodawcą. Kobieta domagała się bowiem przywrócenia do pracy, odszkodowania za wydanie niewłaściwego świadectwa pracy, wynagrodzenia za czas pozostawania bez pracy i zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Sprawę w I instancji jednak przegrała.

Jej pełnomocnik wniósł o sporządzenie i doręczenie uzasadnienia tego wyroku, a następnie w terminie złożył apelację. Nie opłacił jednak na czas tego pisma procesowego. Dlatego sąd je odrzucił.

W związku z zaistniałą sytuacją B.M. zdecydowała się wnieść pozew przeciwko M.M. o zapłatę 6200 złotych. Wskazała, iż kwota ta stanowi 1/10 wartości hipotetycznego odszkodowania i zadośćuczynienia, które utraciła w związku z uprawomocnieniem się wyroku sadu I instancji, w wyniku niezachowania należytej staranności przez pełnomocnika.


Pozostało 68% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (7)

  • pozywam.blogspot.com(2014-11-30 11:10) Zgłoś naruszenie 00

    Najwyższy czas aby przestać się złościć, bo ktoś zapomniał o terminie. Tego efektem są właśnie różne dziwne komentarze. Tego konsekwencją są takie wyroki SO. Trzeba raczej analizować cały problem zamiast skupiać się na omyłkach. Zapomina się o istocie postępowania cywilnego, tj. o ustaleniu prawdy, racji. Nie chodzi o samo procesowanie się, do skutku aż Ja, Ja i tylko Ja wygram.

    Odpowiedz
  • ja(2014-11-27 10:08) Zgłoś naruszenie 00

    A dlaczego pełnomocnik nie opłacił w terminie? Tej informacji mi brakuje. Czy strona przyniosła mu pieniądze na opłatę, czy też może pani szanowna "klientka" z urzędu liczyła, że pełnomocnik z urzędu wyłoży za nią pieniądze?

    Odpowiedz
  • pozywam.blogspot.com(2014-11-27 11:28) Zgłoś naruszenie 00

    Słuszny i oczywisty wyrok. Kluczem jest tutaj związek przyczynowy na co zwróciły uwagę sądy.

    Odpowiedz
  • szuwarek(2014-11-27 14:58) Zgłoś naruszenie 00

    Kluczem to tu jest katastrofalny poziom całego systemu, a raczej tych, którzy ten system wywracają na wszelkie sposoby byle tylko nie wskazać na debila zawiniętego w togę. Obojętnie jaką.
    Coraz większy obszar mierzwy rozlewa się po tym tzw. wymiarze.

    Odpowiedz
  • Cezar(2014-11-27 17:19) Zgłoś naruszenie 00

    Jaki szuwarek taki komentarz.

    Odpowiedz
  • ...(2014-11-27 19:56) Zgłoś naruszenie 00

    to można było wygrać, pod warunkiem, że wykazano by w tym drugim postępowaniu, że wyrok wcześniejszy był niewłaściwy. Trzeba było się skupić na wadach tamtego postępowania. Możliwe, a nawet wielce prawdopodobne było to, że wyrok odpowiadał praw. Co innego jest tutaj bulwersujące, że adwokat przespał termin i nie ma z tego konsekwencji tzn. można by wszcząć postępowanie dyscyplinarne. Wniosek jest też taki, że wziął za dużo spraw, których nie dał rady opanować. :)

    Odpowiedz
  • ja(2014-11-27 22:17) Zgłoś naruszenie 00

    Przegapił termin? Ech, orzeczenie jest w Internecie. Wniósł apelację w terminie, tyle że bez opłaty. Pytanie: czy miał wyłożyć z własnej kieszeni opłatę od apelacji? Litości! Nigdzie nie ma informacji, czy pani BM poczuła się w obowiązku do przekazania środków na opłatę, a to strona, nie pełnomocnik (jeszcze z urzędu!) jest zobowiązana do uiszczania opłat. Dodatkowo apelacja była odrzucona na podstawie starych niekonstytucyjnych przepisów, gdzie wniesienie nieopłaconej apelacji przez pełnomocnika z automatu kończyło się odrzuceniem apelacji. Obecnie sąd musi wezwać do opłaty. Inna kwestia, że w tamtym okresie zdarzały się odrzucenia apelacji właśnie w urzędówkach pracowniczych i ubezpieczeniowych, bo tam na początku nie ma opłat sądowych, więc strony wnoszą tylko o pełnomocnika z urzędu. Po prostu radca dostał urzędówkę mógł też być przekonany, że kobita z kosztów zwolniona. wówczas to jego błąd - powinien był sprawdzić. Ale sam błąd nie jest podstawą odpowiedzialności, bo trzeba wykazać szkodę, a w tych postępowaniach szkodę wykazuje się w ten sposób, że właśnie trzeba dowieść, że apelacja miałaby szanse powodzenia. I tu całe roszczenie się posypało.

    Poza tym bądźmy szczerzy - jak sprawa była przegrana w I instancji, to szanse wygrania w apelacji były raczej takie sobie. I - jak widać z uzasadnienia tego wyroku - pani nie przedstawiła żadnego dowodu na to, że jej apelacja miała szanse powodzenia (swoją drogą, ciekawe dlaczego nagle teraz się tu pojawił, to wyrok z 2011 r., więc tak ni z gruszki ni z pietruszki). Wyrok normalny i zgodny ze stałą linią orzeczniczą.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane