To ostatni moment, by ogłosić przetarg na aktualizację systemu informatycznego przed majowymi wyborami prezydenckimi. Ale wątpliwe, by udało się przygotować niezawodną wersję. Być może głosy będą liczone ręcznie
Maj 2015, wybory prezydenckie. Państwowa Komisja Wyborcza znów ma kłopoty z systemem elektronicznym, liczenie głosów się przedłuża, protokoły z komisji nie mogą dojechać. Ostatecznie zwycięzca może wygrać dzięki przewadze 150 tys. głosów, ale okazuje się, że łącznie oddano 200 tys. głosów nieważnych. Przegrany zarzuca fałszerstwo wyborcze, zaczyna się kryzys polityczny, i to na początku parlamentarnej kampanii wyborczej, bo przecież na przełomie września i października mają się odbyć wybory do Sejmu i Senatu. Przy nich sytuacja się powtarza.
Taki scenariusz jest całkiem realny. W poprzednich wyborach prezydenckich oddano właśnie 200 tys. głosów nieważnych. Wtedy system zliczania działał sprawnie, więc nie pojawiły się podejrzenia o manipulacje wyborcze. Jeżeli jednak w przyszłym roku z liczeniem będą jakieś problemy, możemy naprawdę stanąć w obliczu kryzysu. Dlatego podstawowe pytanie dotyczy tego, co zrobić, by obecny chaos wyborczy się nie powtórzył.