Osadzeni wskazują, że mimo zakwestionowania prawidłowości rezultatu badań personel więzienny odmawia skierowania na testy laboratoryjne. W razie wątpliwości samych funkcjonariuszy powtarzany jest pomiar alkomatem na obecność alkoholu w wydychanym powietrzu czy testerem sprawdzającym zawartość środków odurzających i psychotropowych w ślinie. Sprawa jest ważna, bo konsekwencje pozytywnego wyniku mogą być dotkliwe. Skazanemu wymierza się karę dyscyplinarną, a w przypadku osób odbywających karę w jednostkach o łagodniejszym rygorze komisja penitencjarna może je przenieść do zakładu karnego typu zamkniętego.

Zasady przeprowadzania tego typu badań wśród skazanych reguluje wydane ponad 2,5 roku temu rozporządzenie ministra sprawiedliwości (Dz.U. z 2012 r. poz. 104). Par. 4 ust. 1 aktu stanowi, że istnieje obowiązek przeprowadzenia badań krwi, kiedy osadzony zakwestionuje wynik, który pokazał alkomat czy tester.

Dyrektorzy okręgowi służby więziennej w pismach do RPO twierdzą jednak, że skazani nie zgłaszają uwag do sposobu wykonania testów – dlatego nie kieruje się ich na kolejne badania. „Badany nie ma możliwości udowodnienia, że nie zgadzał się z wynikiem badania, ponieważ protokół z przebiegu badania na obecność alkoholu, środków odurzających czy substancji psychotropowych, zgodnie ze wzorem stanowiącym załącznik nr 1 do ww. rozporządzenia, nie wymaga podpisu skazanego, a jedynie funkcjonariusza sporządzającego protokół” – podkreśla jednak prof. Lipowicz.

Dodatkowo rzecznik ustaliła, że niektórzy z dyrektorów zakładów karnych niewłaściwie interpretują przepisy aktu. Twierdzą, że rozporządzenie daje możliwość powtórzenia badań, a nie nakazuje ich przeprowadzenia. Dlatego RPO proponuje zmianę wzoru protokołu badania. Miałoby znaleźć się w nim miejsce na uwagi i zastrzeżenia osoby poddawanej testom.