Reklama
Projekt przewiduje, że w razie milczącego przyjęcia spadku spadkobierca odziedziczy go z dobrodziejstwem inwentarza. Za długi spadkowe będzie więc odpowiadał tylko do wysokości stanu czynnego spadku ustalonego:
● w wykazie inwentarza, który sam sporządzi, albo
● w spisie inwentarza, który przygotuje odpłatnie komornik.
Spis nie jest instytucją nową: procedurę jego sporządzania reguluje rozporządzenie ministra sprawiedliwości w sprawie szczegółowego trybu postępowania przy zabezpieczaniu spadku i sporządzaniu spisu inwentarza (Dz.U. z 1991 r. nr 92, poz. 411). Jednak z powodu sporych kosztów, jakie generuje jego przygotowanie, wielu spadkobierców decyduje się dziś na proste przyjęcie spadku, ryzykując odpowiedzialność za długi spadkowe bez ograniczenia.
Zdaniem prokuratora generalnego nowa instytucja – wykaz inwentarza sporządzony niejako prywatnie – wcale nie zagwarantuje, że w konkretnym przypadku nie okaże się konieczny również komorniczy spis. Chociażby dlatego, że sporządzenia go może się skutecznie domagać wierzyciel, który dysponuje pisemnym dowodem swojej należności.
Prokurator generalny wskazuje też na niekorzystne dla spadkobiercy przepisy rozporządzenia dotyczące uiszczenia opłaty za taki spis. Wprawdzie płacić powinien wnioskodawca (np. wierzyciel), ale gdy decyzja o przygotowaniu go zostanie wydana z urzędu (bo np. spadkobiercy nie sporządzili wykazu) lub na wniosek osoby niemającej obowiązku uiszczenia kosztów sądowych (np. zwolnionej od nich), to sąd może zadecydować o ściągnięciu ich z masy spadkowej. A to może znacznie uszczuplić jej wartość. Stracą na tym nie tylko osoby dziedziczące, ale i wierzyciele zmarłego.
Zdaniem prokuratora generalnego powinna również zostać zmieniona obecnie stosowana przez instytucje finansowe praktyka udzielania informacji o wysokości niespłaconego kredytu dopiero, gdy spadkobierca okaże orzeczenie o stwierdzeniu nabycia spadku. Bo w tym momencie nie ma on już żadnej możliwości zmiany zajętego wcześniej stanowiska.
Etap legislacyjny
Projekt po I czytaniu