Projekt założeń do projektu ustawy o monitoringu wizyjnym z 7 lipca 2014 r. przedstawiło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Znajduje się on obecnie w konsultacjach społecznych.

Najwięcej uwag i obaw na tym etapie mają handlowcy. Wynikają one z niedoprecyzowania zapisów, co może się przełożyć na nadmierne obowiązki oraz dodatkowe koszty dla sklepów.

Zbyt dużo nieścisłości

Przykładem może być pkt 1.2 projektu ograniczający uprawnienia osób zarejestrowanych przez monitoring w zakresie prawa wglądu do przetwarzania informacji.

– Ten zapis powinien być bardzo precyzyjny, inaczej sklepy będą musiały informować każdego nagranego klienta o jego prawach. Ale też i klienci będą mogli żądać od placówki informacji na temat przetwarzania danych. Grozi to sparaliżowaniem pracy – podkreśla Karol Stec z departamentu prawnego Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Dodatkowe obowiązki na handlowców mogą też zostać nałożone w związku z pkt 3 założeń. Zgodnie z nimi administrator systemu monitoringu ma prowadzić ewidencję osób upoważnionych do dostępu do niego oraz wskazać pracownika odpowiedzialnego za usuwanie obrazu. Problem będą miały sklepy korzystające z usług agencji, w których bardzo często zmieniają się ochroniarze.

– Poza tym wchodzimy w obszar ochrony danych osobowych. Dlatego zapis ten powinien zawierać możliwość przeniesienia tego obowiązku na inny podmiot, w drodze umowy zawartej na piśmie – podkreśla Karol Stec.

Nowe propozycje mogą się też wiązać z dodatkowymi kosztami dla sklepów. Wprowadza on bowiem obowiązek zapewnienia archiwizacji zapisów z monitoringu na sprzęcie produkowanym przez różnych producentów. Ponieważ sklepy używają analogowych i cyfrowych systemów zapisu obrazu, dostosowanie się do tego wymogu może oznaczać dla nich wydatek rzędu nawet kilku tysięcy złotych.

– Trzeba wymienić nie tylko urządzenie rejestrujące, ale i okablowanie w systemie monitorującym. Inne kable są bowiem potrzebne przy zapisie analogowym, a inne przy cyfrowym – tłumaczy Adam Suliga, konsultant i rzeczoznawca Polskiej Izby Ochrony.

Jego zdaniem handlowcy powinni żądać, by sklepy miały obowiązek wydania nagrania policji lub innym organom, a to one powinny mieć odpowiedni sprzęt nadający się do odtwarzania zapisu.

Innym rozwiązaniem byłoby przerzucenie obowiązku wymiany urządzenia na firmę ochrony. W takim przypadku jednak wiązałoby się to z podniesieniem przez nią kosztów usługi. Poza tym, jak zauważają eksperci POHiD, to po stronie handlu w takiej sytuacji jest obowiązek zapewnienia odpowiednich urządzeń.

Monopol na znakowanie

Handlowcy obawiają się też, że przyjdzie im zapłacić za nowe oznakowanie kamer oraz przestrzeni objętej monitoringiem wizyjnym. Projekt ustawy ma bowiem w planach ujednolicenie sposobu oznakowania systemu monitoringu, którego opracowanie należeć będzie do ministra spraw wewnętrznych. Właściciele sklepów są zaniepokojeni, że miejsc do oznaczenia będzie więcej niż obecnie.

Poza tym produkcja oznakowań może zostać zlecona tylko jednemu podmiotowi. W takiej sytuacji istnieje ryzyko, że naklejki będą droższe od tych, które sklepy kupują obecnie, a do tego może ich zabraknąć, bo zleceniobiorca nie wydrukuje ich odpowiednio dużo na czas.

– Jest jeszcze poważne ryzyko, że naklejki będą zbyt duże, co może kolidować z reklamą umieszczaną przez sklepy na obiektach. Zgodnie z projektem ustawy na oznaczeniu znaleźć się ma informacja o tym, kto jest administratorem systemu i jaki jest do niego kontakt – zauważa Adam Suliga.

Etap legislacyjny

Projekt w konsultacjach społecznych