Doczekaliśmy się. Już jest. Jest wspaniała, obszerna i wiele wnosząca. Oto ona. Zielona Księga „Dostęp do pozasądowej nieodpłatnej pomocy prawnej dla potrzebujących”. Jej sens? Wydać na system ziołolecznictwa miliony i leczyć ubogich ziołami, bo na lekarstwa biedny nie zasługuje.

Przeczytałem to dzieło i zrozumiałem, że w tej zabawie w system pomocy prawnej nie chodzi o potrzebującego, ale o tworzenie coraz bardziej niepraktycznych rozwiązań, przyjaznych nie potrzebującym, ale lokalnym urzędnikom.

Zgodnie z informacjami prasowymi szacuje się, że na system pomocy prawnej trzeba wydać od 120 do aż 300 mln złotych rocznie. Co się składa na ten koszt? Nikt tego nie wyjaśnia. Rozumiem, że trzeba przeciąć wstęgę, a to wymaga nakładów, więc wybudujemy centra obsługi interesantów, kupimy komputery, programy, posadzimy tam urzędników i opłacimy ich wynagrodzenia. Jednocześnie przyszłych doradców-urzędników nie będzie obowiązywała  tajemnica adwokacka, a zatem nie można wykluczyć, że historię zasłyszaną od petenta jeden czy drugi urzędnik opowie sąsiadom. Urzędnik nie odpowie też za jakość swoich porad prawnych, a jeśli się pomyli to nie poniesie osobistej odpowiedzialności względem petenta.

Podsumowując nie mogę pojąć w jaki sposób od kilkunastu lat można przeciwstawiać system urzędniczej pomocy prawnej systemowi profesjonalnej pomocy prawnej świadczonej przez adwokatów i radców prawnych? To tak, jakby porównać leczenie przez znachorów z leczeniem przez lekarzy. Wybór powinien być oczywisty.
Ponadto rodzi się pytanie: dlaczego, skoro państwo wydaje miliony na edukację prawników, którzy potem kończą kilkuletnią aplikację, próbuje ich teraz pozbawić naturalnego rynku przynależnego do tej grupy zawodowej?

A zatem ja, jako obywatel Rzeczpospolitej, nie popieram rozwiązania urzędniczego systemu pomocy prawnej, a wręcz uważam je za szkodliwe dla społeczeństwa. Warto przypomnieć, że urzędniczy system pomocy prawnej w zakresie praw konsumenta bezlitośnie obnażył ostatni raport NIK. 

Skoro więc nie urzędniczy system, to co? Poniżej przedstawiam zarys gotowego systemu pomocy prawnej dla potrzebujących:

Grupa docelowa: dla osób otrzymujących pomoc społeczną względnie dla osób, które wg PIT-a nie przekraczają określonego dochodu.

Usługodawcy: dobrowolnie zgłaszający się adwokaci i radcy prawni prowadzący kancelarie na terenie całej Polski.

Zasada działania systemu: oparty na bezpłatnej aplikacji ADWOKAT mobilny system pomocy prawnej dostępny na telefony i komputery stacjonarne poprzez wybór zakładki „Państwowa Pomoc Prawna”. Dzięki temu system lokalizuje najbliższą kancelarię w pobliżu osoby potrzebującej.

Identyfikacja potrzebującego: na wzór e-WUŚ. 

Koszty: Skarb Państwa zapłaci jednie za rzeczywiście udzielone porad prawne. Jeden z projektów poselskich przewiduje, że rocznie w ramach systemu trzeba będzie udzielić ok 660 tys. porad, co przy stawce 100 zł netto za jedną usługę, daje sumę 66 mln złotych rocznie. Kwota ta stanowi zaledwie 1/3 prognozowanego budżetu na system urzędniczy.

Oszczędności Skarbu Państwa: brak kosztów stałych dla Skarbu Państwa przeznaczanych na administrację systemu urzędniczego. Oszczędności z tego tytułu można byłoby przekazać na podwyższenie stawek minimalnych za sprawy z urzędu w sprawach sądowych.

Dla dobra potrzebujących czas skończyć gonienie króliczka i wprowadzić projekt w życie. 

Powyższa opinia jest poglądem autora, a nie stanowiskiem Adwokatury Polskiej. 

"Poznaj swoje prawa"
Adwokatura Polska wraz z „Dziennikiem Gazetą Prawną” organizuje akcję „Poznaj swoje prawa” mającą na celu zachęcenie Polaków do korzystania z usług prawników przy podejmowaniu ważnych, życiowych decyzji. Każdy kto kupi „Dziennik Gazetę Prawną” 11 i 14 lipca znajdzie w gazecie kupon uprawniający do skorzystania w te dni z porady prawnej za symboliczną złotówkę.
Pełna instrukcja jak skorzystać z porad oraz więcej informacji na temat akcji „Poznaj swoje prawa” dostępne są na stronie internetowej http://www.gazetaprawna.pl/poznajswojeprawa.

adwokat Grzegorz Prigan, Laurifer Prigan SKA