statystyki

Kancelarię łatwiej stracić niż bank

autor: Ewa Maria Radlińska23.05.2014, 00:00; Aktualizacja: 23.05.2014, 11:44

Małgorzata Radziuk, wiceprezes Krajowej Rady Notarialnej: Problem się pojawia, gdy przychodzi klient w trampkach i kupuje mieszkanie za 1 mln zł. I tu pada pytanie: czy to jest transakcja podejrzana?

Ewa Maria Radlińska: Legalizowanie za pośrednictwem notariusza dochodów osiągniętych niezgodnie z prawem to plaga czy marginalne zjawisko?

Małgorzata Radziuk, wiceprezes Krajowej Rady Notarialnej: Trudno to ocenić. Pranie brudnych pieniędzy to historia stara jak świat. To emocjonujący wątek w wielu filmach czy książkach. W słynnym melodramacie „Przeminęło z wiatrem”, Rhett Butler szmuglował w czasie wojny secesyjnej whisky. Długo można by też opowiadać o tym zjawisku, choćby w czasach prohibicji w Stanach Zjednoczonych. Pieniądze pochodzące z nielegalnych źródeł zawsze były i zawsze podejmowano próby wtłaczania ich do obrotu gospodarczego. A wraz z rozwojem cywilizacji metody dokonywania takich prób stały się bardziej wyrafinowane.

EMR: I doprowadziły przestępców do kancelarii notarialnych?

MR: Tak. A ustawodawcę doprowadziło to do konieczności wprowadzenia zmian w prawie. Na początku problemem prania brudnych pieniędzy zainteresowali się legislatorzy unijni, a następnie ich zalecenia zostały wprowadzone do systemów prawnych państw członkowskich.

EMR: Kiedy właściwie walka Europy z praniem pieniędzy się rozpoczęła?

MR: Początek reakcji na takie zjawiska na gruncie prawa to Dyrektywa Rady Wspólnot Europejskich z 1991 r. w sprawie uniemożliwienia korzystania z systemu finansowego w celu prania pieniędzy. Od tego momentu Unia Europejska zaczęła walczyć z legalizowaniem pieniędzy pochodzących z najgorszych przestępstw, takich jak handel narkotykami czy ludźmi. Przestępcy zaczęli zaś szukać innych dróg. Skala zjawiska wprowadzania brudnych pieniędzy do obrotu rośnie od XX wieku. Powodowane przez nie straty w legalnym obrocie finansowym doprowadziły do konieczności opracowania wspólnej strategii rządów państw europejskich, żeby ten proceder ukrócić. Ta dyrektywa z początku lat 90. skierowana była przede wszystkim do ogromnych instytucji finansowych, jak banki, czy instytucje ubezpieczeniowe. W końcu to właśnie z tymi sektorami kojarzy nam się obrót środkami finansowymi. Przepisy unijne z czasem się zmieniały, aby odciąć przestępcom następne możliwości legalizacji pieniędzy pochodzących z działalności przestępczej. Ustawodawstwo europejskie skupiło się na tym, aby przepływające środki pieniężne były coraz mniej anonimowe.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane