Rzecznik praw obywatelskich Irena Lipowicz apeluje do premiera o zmiany legislacyjne umożliwiające głosowanie części osób ubezwłasnowolnionych.
Reklama

Sądy, decydując o ubezwłasnowolnieniu np. z powodu choroby umysłowej, pijaństwa i narkomanii, muszą orzec o utracie praw wyborczych i skreśleniu z rejestru wyborców. Wynika to z konstytucji (art. 62 ust. 2), która uniemożliwia ubezwłasnowolnionym udział w referendum oraz w wyborach prezydenckich, parlamentarnych i samorządowych. Z kolei na przeszkodzie w głosowaniu do Parlamentu Europejskiego stoi ustawa z 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz.U. poz. 112 ze zm.).

Zdaniem RPO jednakowe skutki prawne nie mogą dotykać wszystkich ubezwłasnowolnionych niezależnie od przyczyn takiej decyzji. Zaznacza, że obecne rozwiązania wprowadzają domniemanie, że taka osoba nie ma nawet minimalnego rozeznania i świadomości znaczenia aktu wyborczego.

RPO przywołuje m.in. wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka Kiss vs. Węgry z 2010 r. Wskazał on, że ograniczenie praw wyborczych ubezwłasnowolnionym stanowi nieuzasadnioną dyskryminację, a procedura przewidująca automatyczne pozbawienie ich prawa głosowania narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka.

– Wynika z niego, że niedopuszczalne jest pozbawienie takich osób praw wyborczych niezależnie od tego, na jaką cierpią przypadłość. Trybunał dopuszcza ograniczenie ich praw, ale zastrzega sobie ostatnie słowo w kwestii, czy zastosowany środek jest uzasadniony i proporcjonalny – tłumaczy dr Marcin Rulka z Katedry Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Łódzkiego.

Dodaje, że należy badać okoliczności każdej sprawy osobno. Narkomania czy pijaństwo nie powinny jego zdaniem automatycznie prowadzić do pozbawienia praw wyborczych.

– Sąd wydający orzeczenie o ubezwłasnowolnienie powinien decydować co do możliwości głosowania podsądnych. Tak się dzieje w przypadku niektórych przestępstw, kiedy odrębnie podejmowana jest decyzja o pozbawieniu prawach publicznych – mówi Marcin Rulka.