W Brukseli ochrona praw człowieka nadal jest traktowana jako zło konieczne. Każda instytucja europejska musi wykazać, że pamięta o obywatelach, ale w gruncie rzeczy chodzi o to, by nie utrudniać życia biznesowi - mówi Katarzyna Szmielewicz, prezeska Fundacji Panoptykon.

Czy wstąpienie do Unii Europejskiej przed dziesięciu laty dużo zmieniło w Polsce, jeśli chodzi o prywatność i chroniące ją regulacje?

Nie, bo tak naprawdę zmienić nie mogło. Unia Europejska była wówczas jeszcze skupiona na integracji gospodarczej. Zajmowano się problemami dotacji, rolnictwa czy przemysłu, natomiast nie było poważnej rozmowy o prawach podstawowych, w tym prawie do prywatności.