O zagrożeniach mówił przede wszystkim Andrzej Seremet, prokurator generalny. Wskazywał, że choć nowela ma na celu odciążenie prokuratorów od podwójnego postępowania dowodowego (najpierw w postępowaniu przygotowawczym, a potem przed sądem), to jednak rozwiązania w niej zawarte mogą wcale takiego skutku nie wywołać.

– Prokurator, prowadząc śledztwo, nie będzie w stanie od razu ocenić, jak się ono zakończy; czy wniesie akt oskarżenia, czy też np. umorzy śledztwo. A skoro tak, to w postępowaniu przygotowawczym nadal będzie musiał przeprowadzić dowody w takim samym zakresie, jak to robi dzisiaj. Jeżeli bowiem nie wniesie aktu oskarżenia, to nie będzie już miał szans na przeprowadzenie tych czynności dowodowych, których zaniechał z tego powodu, że miał je przeprowadzić przed sądem – zwracał uwagę Seremet.

Wskazywał też na konkretne rozwiązania, które mogą w praktyce okazać się dysfunkcyjne. Mówił m.in. o niebezpieczeństwie, jakie niesie instytucja protokołów skróconych. Zgodnie z nowym brzmieniem art. 311 par. 3 k.p.k. policja, utrwalając przesłuchania świadków, będzie ograniczała się do zapisu najbardziej istotnych oświadczeń.

– To może rodzić konflikty pomiędzy prokuratorem a policjantami co do zakresu dokonywanych przez nich czynności – uważa PG.

Przypomniał również, że w październiku 2015 r. zacznie obowiązywać dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE, która wprowadza prawo ofiary do bycia wysłuchanym.

– A to oznacza, że prokuratorzy będą musieli przesłuchiwać dziesiątki pokrzywdzonych. Wydaje się, że nowela k.p.k., która wchodzi w życie w przyszłym roku, tego problemu nie dostrzega – mówił Andrzej Seremet.

Jego zdaniem nowy model postępowania karnego przerzuca na barki prokuratorów ciężar osiągnięcia celu, jaki postawili sobie twórcy reformy, czyli skrócenia postępowań karnych.

Zmian bronił prof. Piotr Hofmański, przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego.

– Podstawowym problemem jest to, że nowy model jest oceniany przez jego krytyków przez pryzmat dzisiejszych doświadczeń. A to błąd – zauważył prof. Hofmański.

Zaznaczył, że zmiany mają na celu nie tylko przyśpieszenie postępowań.

– W nowym modelu akt oskarżenia będzie miał dużo mniej stygmatyzujący charakter niż obecnie. Zmiany bowiem spowodują, że przed sądem nie będą już stawiani niewinni ludzie. Prokurator, wnosząc akt oskarżenia, będzie musiał być dużo mocniej przekonany o jego słuszności, niż to jest obecnie – wskazywał współtwórca reformy.

Prokurator, wnosząc akt oskarżenia, będzie musiał być pewien jego słuszności