Taką tezę stawia Sejm w stanowisku przekazanym Trybunałowi Konstytucyjnemu
Sprawę przed TK zainicjowała Izba Pracy Sądu Najwyższego. Wpłynęło bowiem do niej ponad 320 odwołań sędziów od decyzji ministra sprawiedliwości przenoszących ich na inne miejsca służbowe. Przeniesienia były dokonywane bez zgody samych zainteresowanych na skutek tzw. reformy Gowina, w wyniku której przekształcono 79 mniejszych sądów rejonowych w wydziały zamiejscowe większych jednostek i – co za tym idzie – przeniesiono do nich kilkuset sędziów. SN powziął jednak wątpliwości, czy przepisy pozwalające przenosić sędziego bez jego zgody, jeżeli jego dotychczasowe stanowisko zlikwidowano na skutek m.in. zmiany organizacji sądownictwa lub zniesienia sądu, są zgodne z ustawą zasadniczą. SN nie podoba się m.in. to, że decyzje te podejmuje organ władzy wykonawczej.
Niekonstytucyjności tych rozwiązań nie dopatrzył się jednak Sejm. Zwraca on uwagę na fakt, że zasada stabilizacji urzędu sędziego, przewidziana w art. 180 konstytucji, nie może być rozumiana w sposób absolutny. Jego zdaniem wynikające z niej gwarancje nie zapewniają sędziemu trwałości miejsca służbowego od momentu powołania przez prezydenta RP aż do przejścia w stan spoczynku. „Ustawa zasadnicza dopuszcza bowiem expressis verbis przenoszenie sędziego na inne miejsce służbowe bez jego zgody, ale w określonych sytuacjach” – czytamy w stanowisku.