Zamiast pisać kolejne skargi i reklamacje, biorą sprawy w swoje ręce. Prezesi sądów gdzie jest największy problem z dostarczaniem korespondencji sądowej chcą powołania Sądowej Służby Doręczeniowej.
Reklama

Pomysł nie nowy, bo praktykowany w niektórych częściach Polski od roku, ale rzecznik resortu Patrycja Loose przyznaje, że są kolejne wnioski o powołanie sądowej poczty. "Obecnie mamy 9 sądów gdzie taka poczta funkcjonuje, ale do ministra wpłynęły kolejne trzy wnioski o utworzenie takiej poczty. Powody wszędzie są te same: wpływa na poprawienie funkcjonowania sądów a także generuje oszczędności" - mówi w rozmowie z IAR rzecznik resortu Patrycja Loose. Słupski sąd, który taką pocztę już ma, chce rozszerzyć działalność z kilku pracowników do kilkunastu. Rozwożeniem korespondencji mieliby się zajmować pracownicy administracyjni. Prezes Sądu Rejonowego sędzia Klaudia Łożyk zastrzega jednak, że obecnie trwają jeszcze rozmowy z pracownikami. "To kwestia dobrowolności. Muszą się na to zgodzić" - dodała prezes.

Rozszerzenie SSD ma docelowo rozwiązać problemy z Polską Grupą Pocztową. Wymiar sprawiedliwości w całym kraju nie korzysta już z usług Poczty Polskiej, bo w przetargu PGP zaproponowała za doręczanie korespondencji cenę niższą od pocztowej o 84 miliony złotych. Problem w tym, że nie ma dnia, by do Ministerstwa nie trafiały skargi dotyczące niedostarczanych przesyłek czy też punktów, w których można je odbierać. Czasem trzeba jeździć po sądowe listy kilkadziesiąt kilometrów. Dlatego coraz więcej sądów decyduje się na własną pocztę. Rzecznik Prokuratora Generalnego Mateusz Martyniuk uważa jednak, że rozszerzanie sądowej poczty i tak się nie sprawdzi w szerszej perspektywie. "Trudno sobie wyobrazić, że pracownicy sądów dostarczają przesyłki na terenie całego kraju. Poza tym to olbrzymie koszty" - przekonuje prokurator. Polska Grupa Pocztowa na razie wnioskami prezesów sądów się nie przejmuje. Rzecznik PGP Wojciech Kądziołka tłumaczy, że operator nie ma sobie wiele do zarzucenia. "Dysponujemy statystykami z sądów z całego kraju, które pokazują jaka jest liczba odraczanych spraw sprzed kilku, kilkunastu lat, a jaka dziś. I z tych statystyk wynika, że jest znaczna poprawa" - podsumowuje rzecznik PGP. Zarówno Prokuratura Generalna, jak i Ministerstwo Sprawiedliwości monitorują sprawę. W kwestii dalszych kroków co do kontynuowania umowy z PGP albo jej zerwania czekają na wnioski po kontroli UKE, która ma się zakończyć za kilka tygodni.