Wyłożyliśmy propozycje na stół i dyskutujemy. Upewniamy się, czy nasze wstępne decyzje – dotyczące m.in. zgody na świadczenia medyczne i subsydiarności transplantacji – są słuszne - mówi w wywiadzie dla DGP Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania.
Reklama

W kwietniu ubiegłego roku zapewniała pani, że jest zdeterminowana, aby prace nad konwencją bioetyczną zakończyły się w 2013 r. Dlaczego terminu nie udało się dotrzymać?

Reklama
Serce rwie się, aby prace szybko zakończyć, ale rozum podpowiada, że trzeba rozwiać wszelkie wątpliwości. Teraz – póki jeszcze jest czas. Wniosek ratyfikacyjny to poważna sprawa. Gdy wpłynie już do Sejmu, nie można wprowadzać poprawek do jego uzasadnienia ani do tłumaczenia konwencji.

Konwencja ma charakter interdyscyplinarny, trochę trzeba przy niej pożenić dwa światy: prawników i medyków.

Tak i to nie jest łatwe. Dlatego liczę na cenne wskazówki zespołu do spraw bioetycznych, który działa przy ministrze nauki. Powołano go do rozpatrzenia kluczowych kwestii bioetycznych w nauce, w jego skład wchodzą głównie profesorowie biologii i medycyny. Zespół przeanalizował już m.in. temat genetycznych testów diagnostycznych i przygotował propozycję projektu ustawy na ten temat. Chcę wykorzystać doświadczenie zespołu w najbardziej spornych kwestiach dotyczących konwencji.

Jak zespół ocenił uwagi ministra sprawiedliwości?

Przyjął wiele argumentów ministerstwa. Na przykład w kwestii zgody na świadczenia medyczne zgodził się, że nasze rodzime regulacje są fragmentaryczne, niespójne. Rekomendował rewizję tych przepisów, usystematyzowanie, wyeliminowanie sprzeczności, aby spełniały dość jasne wymagania konwencji.

A jak zespół odniósł się do propozycji złożenia deklaracji interpretacyjnej, która zakłada, że postanowienia konwencji miałyby być rozumiane zgodnie z koncepcją godności w naszej konstytucji?

Poparł złożenie oświadczenia interpretacyjnego do art. 1 konwencji, choć na zorganizowanym spotkaniu eksperckim prawnicy nie podzielili tych poglądów.

Jakie jest uzasadnienie stanowiska zespołu w tej sprawie? Przecież deklaracja nie ma wiążącego charakteru w świetle prawa międzynarodowego.

Zespół zwraca uwagę na pewne wątpliwości dotyczące interpretacji pojęcia godności, zwłaszcza tego, do czego się ono odnosi. Zarówno w tytule konwencji bioetycznej, jak i w jej art. 1 pojawia się niewystępujące w polskim porządku prawnym rozróżnienie na istotę ludzką i osobę.

Wydawało się, że kwestia deklaracji interpretacyjnej jest już przesądzona. Pani minister opowiadała się przeciwko.

I takie stanowisko zajęłam podczas konferencji uzgodnieniowej. Według mnie jest ona niepotrzebna i rekomenduję niezgłaszanie jej do wniosku o ratyfikację. Podobne zdanie przedstawili prawnicy obecni na spotkaniu konsultacyjnym, w tym przewodniczący zespołu ds. bioetyki przy prezydium PAN. Deklaracja może być odebrana jako ukryte zastrzeżenie – a wtedy może być to odczytane jako nieuczciwość państwa-strony lub jako narzucenie określonej interpretacji konstytucji, co nie powinno się odbywać przez akt ratyfikacji, lecz na zupełnie innej drodze.

Które kwestie są jeszcze sporne?

Przede wszystkim sprawa zgody na świadczenia medyczne – wydaje się, że w polskim prawie autonomia pacjenta jest chroniona w nieco mniejszym stopniu niż w konwencji. Według tej ostatniej każdy pacjent zdolny do wyrażenia zgody powinien być o nią pytany, według polskiego prawa – dopiero pacjenci, którzy ukończyli 16 lat. Rodzą się pytania, np. na ile zgoda wyrażana przez przedstawiciela ustawowego, także w odniesieniu do osób ubezwłasnowolnionych, mieści się w przepisach konwencyjnych, a na ile nie.

A sprawa transplantacji? W tej kwestii złożymy zastrzeżenie do konwencji?

Mieliśmy kłopot z interpretacją przepisów konwencji dotyczących subsydiarności transplantacji. Według konwencji możemy przeszczepiać tkanki i narządy tylko i wyłącznie od nieżyjącego dawcy, a dopiero przy braku dostępu do nich – od dawcy żyjącego. Polska dopuszcza równoległe poszukiwanie możliwości przeszczepu zarówno od dawców nieżyjących, jak i żyjących. Nasi specjaliści od transplantologii uważają to za najbezpieczniejsze dla pacjentów, dlatego do tego artykułu złożymy zastrzeżenie. Z kolei jeśli chodzi o krwiodawstwo – musimy rozstrzygnąć, jak traktować rekompensaty rzeczowe i finansowe dla dawców krwi czy komórek rozrodczych – bo jeśli uznamy, że to zysk, tu też musimy złożyć zastrzeżenie. Przeważają głosy, że to dopuszczalna prawem rekompensata kosztów. Jak tylko podejmiemy ostateczne decyzje w tych kwestiach, wyślemy wniosek Radzie Ministrów.

Myślałam, że te kwestie są już przesądzone. Że wiadomo, do jakich postanowień konwencji Polska chce złożyć zastrzeżenia.

Wstępnie tak. Wyłożyliśmy te propozycje na stół i dyskutujemy. Upewniamy się, czy decyzje są słuszne.

A pomysł ministra sprawiedliwości, aby przy okazji ratyfikacji konwencji i protokołu 1 podpisać też protokół dodatkowy dotyczący transplantacji?

Przygotowałam wniosek o ratyfikację konwencji i protokołu o zakazie klonowania, bo te dokumenty podpisaliśmy. Pozostałe protokoły, w tym ten o transplantacji, trzeba najpierw podpisać. To wymaga odrębnej analizy prawa, przygotowania wniosku w sferze bardziej specjalistycznej, ściśle medycznej – może to zrobić tylko minister zdrowia.