Ustawa o pozwach zbiorowych tylko rozbudziła nadzieje. Prawników, że zdobędą sławę w głośnych procesach. Zwykłych ludzi, że teraz łatwiej będzie się domagać sprawiedliwości. Ani na jedno, ani na drugie się nie zanosi
To 1285 dni, niespełna 185 tygodni, ułomne 43 miesiące. Więcej niż 3,5 roku, ale mniej niż 4 lata. Tyle czasu, licząc do dziś, piątku 24 stycznia 2014 r., minęło od dnia, w którym zaczęło obowiązywać prawo o pozwach zbiorowych. Więc nawet nie ma żadnej porządnej rocznicy i pojawia się pytanie, czy warto właśnie dziś o tym pisać. Ano warto. W ten wtorek minie bowiem 8 lat od dnia, w którym podczas wystawy gołębi w Katowicach zawalił się dach hali Międzynarodowych Targów Katowickich. Pod gruzami zginęło 65 osób, a ponad 170 zostało rannych. To na fali żałoby po ofiarach tej katastrofy, dyskusji o odszkodowaniach należnych osieroconym rodzinom i tym, którzy przeżyli, lecz stracili zdrowie, zaczęło się w Polsce mówić o konieczności wprowadzenia prawnego narzędzia, które umożliwi składanie roszczeń w trybie zbiorowym.
Ustawa zaczęła obowiązywać 19 lipca 2010 r. Towarzyszyły jej duży entuzjazm i nadzieje. Prawników, że sprawy będą toczyć się szybciej, sądy odetkają się, a adwokaci zdobędą sławę i pieniądze w głośnych, prowadzonych na wzór amerykański procesach. Ale także zwykłych zjadaczy chleba, którzy myśleli, że teraz sięganie po sprawiedliwość będzie tańsze i bardziej dostępne dla każdego. I co? W zasadzie nic. A w każdym razie niewiele. Przez ten czas w trybie zbiorowym złożono jakieś 100 pozwów, z czego więcej niż połowę sądy odrzuciły, uznając, że sprawy się nie nadają do rozstrzygania w tym trybie. Zaledwie trzy zakończyły się (choć nieprawomocnym) wyrokiem. Paradoksem jest to, że ofiary, które straciły zdrowie w katowickiej katastrofie, nie skorzystały na tej zmianie prawa. Już pisząc paragrafy, ustawodawca wyłączył z nich możliwość dochodzenia w pozwach zbiorowych dóbr osobistych – a do takich zalicza się życie i zdrowie. Z kolei niedoskonałość innych uregulowań, m.in. kłopoty z ujednolicaniem grup w celu określenia wysokości odszkodowania, sprawiły, że także drugi pozew sierot i osamotnionych partnerów osób, które zginęły w MTK, został przez sąd odrzucony.