Przy okazji ostatniej nowelizacji kodeksu postępowania karnego wprowadzono przepis, który spowoduje rzeczywiste uwolnienie rynku przesyłek sądowych, przynajmniej w sprawach karnych.

Chociaż teoretycznie już od początku roku można nadawać listy u operatorów prywatnych, to jednak w sprawach urzędowych przepisy wciąż narzucają nam Pocztę Polską. Tylko bowiem pieczęć przystawiona w jej placówce potwierdza nadanie przesyłki w terminie. W k.p.k. stanowi o tym art. 124, zgodnie z którym „termin jest zachowany, jeżeli przed jego upływem pismo zostało nadane w polskiej placówce pocztowej operatora wyznaczonego”, czyli na Poczcie Polskiej. W najbliższych tygodniach wejdzie w życie zmiana, zgodnie z którą o dochowaniu terminu przesądzi nadanie pisma „w placówce podmiotu zajmującego się doręczaniem korespondencji na terenie Unii Europejskiej”.

Sporny moment

– To fundamentalna zmiana zarówno dla obywateli w kraju, jak i wielomilionowych rzesz Polaków przebywających czasowo za granicą – mówi dr Rafał Zgorzelski, prezes zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Niepublicznych Operatorów Pocztowych.

Tłumaczy, że uczestnik postępowania karnego będzie mógł z zachowaniem wymaganego przez prawo terminu, jeżeli oczywiście przed jego upływem pismo zostanie nadane, powierzyć swoją przesyłkę do doręczenia dowolnej placówce pocztowej każdego operatora pocztowego świadczącego usługę np. listu poleconego ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru.

Poczta Polska studzi ten entuzjazm. – Po pierwsze, nie wiadomo, jak należy rozumieć pojęcie placówka podmiotu zajmującego się doręczaniem korespondencji. To termin nieznany prawu pocztowemu, które posługuje się pojęciem operatora pocztowy – zauważa dr Piotr Bielarczyk, dyrektor pionu prawnego Poczty Polskiej.

– Po drugie, korzystanie z usług operatora wyznaczonego wciąż będzie najpewniejsze. Jedynie wydane przez niego potwierdzenia nadań przesyłek mają kwalifikowane znaczenie, czyli moc dokumentu urzędowego. W praktyce mogą powstawać spory odnośnie do momentu czy też samego faktu nadania przesyłki i wtedy potwierdzenie nadania, które ma moc dokumentu urzędowego, będzie mieć niebagatelne znaczenie – dodaje.

W podatkach bez zmian

Zmiany dotyczą na razie wyłącznie procedury karnej. W kodeksie postępowania administracyjnego i w ordynacji podatkowej o dochowaniu terminu nadal przesądza jedynie nadanie pisma w polskiej placówce pocztowej operatora wyznaczonego.

– Proszę postawić się w sytuacji Polaka np. w Anglii, który musi wysłać pismo do skarbówki. Przecież tam nie ma Poczty Polskiej – zwraca uwagę dr Rafał Zgorzelski.

W postępowaniu cywilnym jest nieco inaczej, bo tu przepisy pozwalają nadać pismo u dowolnego operatora świadczącego pocztowe usługi powszechne w innym państwie członkowskim UE. W Polsce jednak nadal można to robić wyłącznie na Poczcie Polskiej.

– Oczywiste dla mnie jest, że wszystkie te przepisy powinny być jak najszybciej zmienione. W mojej ocenie w tożsamy sposób, jak to uczyniono w k.p.k. Nie widzę żadnego powodu, by dochowanie terminu mógł potwierdzać jedynie operator wyznaczony – przekonuje dr Rafał Zgorzelski.

– Poczta Polska jest dziś jedyną firmą z tak rozbudowanym zapleczem logistycznym i największą siecią placówek pocztowych, które pozwalają świadczyć usługi nawet w najmniejszych miejscowościach. Dla klientów oznacza to, że nie muszą pokonywać wielu kilometrów, co jest istotne choćby ze względu na nadanie przesyłki – polemizuje dr Piotr Bielarczyk.

Nowelizacja k.p.k. początkowo miała wejść w życie dopiero w 2015 r. Senatorowie uznali jednak, że nie ma co czekać, i zgodnie z ich poprawką zmieniony art. 124 k.p.k. zacznie obowiązywać 14 dni po opublikowaniu ustawy w Dzienniku Ustaw. Nastąpi to już niebawem, gdyż akt został podpisany przez prezydenta 17 października.

Dokument urzędowy

Zmiany w procedurze karnej to kolejny w ostatnim czasie cios zadany Poczcie Polskiej, jeśli chodzi o korespondencję sądową. Niedawno DGP opisał wyrok Krajowej Izby Odwoławczej, w którym nakazała ona zmienić specyfikację wartego ok. 700 mln zł przetargu na dostarczanie przez dwa lata przesyłek ze wszystkich sądów i prokuratur (sygn. KIO 2184/13). Skład orzekający uznał, że wymóg, aby potwierdzenie nadania miało moc dokumentu urzędowego, naruszał uczciwą konkurencję. Sprawiał bowiem, że przetarg mogła wygrać jedynie Poczta Polska, tymczasem nie znajdował żadnego oparcia w przepisach.

– To przełomowe orzeczenie, które ogranicza nieuzasadnione przywileje Poczty Polskiej – komentował ten wyrok dr Rafał Zgorzelski.

Poczta Polska twierdzi z kolei, że orzeczenia tego nie powinno się rozciągać na inne zamówienia publiczne. – Operatorzy alternatywni starają się nadać mu walor zasady ogólnej, żeby nikt już nie mógł żądać takich pocztowych pieczęci, ogłaszając przetargi publiczne na usługi pocztowe – przekonuje reprezentujący Pocztę Polską Marcin Radecki, adwokat z kancelarii Pieróg & Partnerzy.

Jednak jego zdaniem takie stwierdzenie jest nieuprawnione. Inni klienci mogą przewidywać w zapisach przetargowych, aby potwierdzenie nadania miało moc dokumentu urzędowego. Jest to ważne np. dla celów dowodowych.