W niedawnym wywiadzie dla DGP podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości podjął próbę przerzucenia ciężaru odpowiedzialności za wadliwość decyzji o przeniesieniu sędziów bez ich zgody na Sąd Najwyższy (DGP 199/2013 „Sąd Najwyższy odpowie przed społeczeństwem”). Ma to być wynik uchwały 7 Sędziów Sądu Najwyższego z 17 lipca 2013 r. (sygn. akt III CZP 46/13).

Spójność stanowisk

Niestety po raz kolejny trudno się zgodzić z prezentowanym stanowiskiem. Zawiera ono nie tylko twierdzenia sprzeczne z rzeczywistym stanem, ale co więcej, w sposób nieuprawniony podsekretarz stanu usiłuje podważyć autorytet SN jako sądu, któremu z mocy przepisu art. 183 ust. 1 konstytucji powierzono nadzór nad działalnością orzeczniczą sądów powszechnych i wojskowych.

Zacznijmy od tego, że stwierdzona w powyższej uchwale SN wadliwość decyzji o przeniesieniu sędziego bez jego zgody, w przypadku gdy nie podpisał jej minister sprawiedliwości osobiście, nie jest wykładnią następczą ani też nie wynika z rozbieżności w orzecznictwie. Zarówno SN, jak i Trybunał Konstytucyjny w swych orzeczeniach nie pozostawiają żadnych wątpliwości; co więcej, orzecznictwo to jest jednolite. Tak TK, jak i SN rozróżniają w swych orzeczeniach odrębność instytucji delegowania sędziego za jego zgodą, wynikającej z art. 77 par. 1 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. z 2001 r. nr 98, poz. 1070 ze zm. – dalej u.s.p.), od instytucji przeniesienia sędziego bez jego zgody wynikającej z art. 75 par. 2 pkt 1 u.s.p. TK wyraźnie wskazał, iż „delegowanie sędziego jest instytucją odrębną od przeniesienia sędziego. Ma ono inny charakter i inną podstawę prawną” (wyrok TK, sygn. akt K 45/07). Również w Uchwale Pełnego Składu SN z 2007 r., na jaką powoływał się swego czasu minister sprawiedliwości, stwierdzono, iż art. 180 ust. 2 Konstytucji RP statuuje zasadę nieprzenoszalności sędziego i dotyczy przeniesienia do innej siedziby lub na inne stanowisko wbrew woli sędziego, oraz że ta zasada nie jest naruszona jedynie wtedy, jeżeli przeniesienie dokonuje się zgodnie z wolą sędziego, to jest na jego wniosek czy też po wyrażeniu przezeń zgody.

Jak widać, następuje spójność pomiędzy tymi orzeczeniami. Odrębności tych instytucji były zatem od początku zauważane i wyraźnie artykułowane. W wyroku TK (sygn. akt K 27/12) stwierdzono, iż „nieusuwalność i nieprzenoszalność sędziów są nie tylko gwarancjami ich niezawisłości, albowiem na treść art. 180 Konstytucji należy patrzeć w szerszej perspektywie. Przepis ten z jednej strony urzeczywistnia zasadę niezależności i odrębności władzy sądowniczej, a z drugiej strony – jest koniecznym warunkiem realizacji przysługującego jednostce prawa do sądu. Sprawiedliwe rozpatrzenie sprawy gwarantuje bowiem jedynie niezależny, bezstronny i niezawisły sąd, co wyraźnie zostało podkreślone w treści art. 45 ust. 1 Konstytucji. Ochrona niezawisłości sędziów przez zapewnienie im nieusuwalności z zajmowanego stanowiska i nieprzenoszalności do innego sądu lub w stan spoczynku nie jest zatem celem samym w sobie, lecz jest środkiem umożliwiającym realizację konstytucyjnie gwarantowanego prawa do sądu”.

Jednocześnie w żadnym z orzeczeń TK czy SN nie przyznał uprawnienia wynikającego z art. 75 par. 3 w zw. z art. 75 par. 2 pkt 1 u.s.p. sekretarzowi czy podsekretarzowi stanu w MS.

Jaka to skarga

Wbrew twierdzeniom, jakie padły, to nie sądy zwróciły się do SN o podjęcie uchwały w składzie 7 sędziów. Nie ma takiej możliwości. Przepis art. 61 par. 1 w zw. z art. 59 czy 60 ustawy o Sądzie Najwyższym (Dz.U. z 2002 r. nr 240, poz. 2052 ze zm.) wyraźnie stanowi, kto może zwrócić się do zwiększonego składu SN o dokonanie wykładni powstałego zagadnienia prawnego.

Również TK nie zajmował się ważnością rozporządzeń w sprawie likwidacji 79 sądów. Wyrok TK w sprawie K 27/12 dotyczył art. 20 pkt 1 u.s.p. („Minister Sprawiedliwości, po zasięgnięciu opinii Krajowej Rady Sądownictwa, w drodze rozporządzeń tworzy i znosi sądy oraz ustala ich siedziby i obszary właściwości”), a nie rozporządzeń, co wynika wyraźnie z sentencji orzeczenia.

Społeczeństwo powinien martwić to, że podsekretarz stanu w MS nie zauważa różnicy pomiędzy skargą kasacyjną a konstytucyjną. Są to dwa różne środki prawne wynikające z innych przepisów, składane do różnych podmiotów: pierwsza do SN, druga do TK. Co więcej, w swej uchwale z 17 lipca 2013 r. SN wyraźnie wskazywał na analogię do skargi kasacyjnej, nie zaś konstytucyjnej (str. 11 uzasadnienia).

Na zakończenie: minister sprawiedliwości, jak i wszystkie organy państwa ponoszą odpowiedzialność przed społeczeństwem za rozpoznanie sprawy bez zbędnej zwłoki, jednakże równocześnie i przede wszystkim ponoszą odpowiedzialność, by sprawny sąd był sądem niezawisłym i powołanym w sposób zgodny z prawem. Wynika to wprost z art. 45 ust. 1 w zw. z art. 178 ust. 1 konstytucji.

Jeżeli sędzia nie będzie niezawisły, to nawet najsprawniejsze postępowanie będzie godziło w prawa obywateli. Dura lex sed lex – chce się powiedzieć.

To nie sądy zwróciły się do SN o podjęcie uchwały w składzie siedmiu sędziów

Monika Krywow, przewodnicząca Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Asystentów Sędziów