statystyki

Prawnicy in-house: teraz to my rozdajemy karty

autor: Ewa Szadkowska11.10.2013, 12:39; Aktualizacja: 11.10.2013, 13:29
Waldemar Koper

Waldemar Koper, radca prawny, dyrektor ds. prawnych w Kompanii Piwowarskiej SA, prezes Polskiego Stowarzyszenia Prawników Przedsiębiorstwźródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: mat prasowe

Wiele kancelarii działa w oparciu o przestarzały model biznesowy. Prawnicy wewnętrzni ten model zmieniają i kształtują na nowo

W jakimś sensie jest to wprowadzenie w świat prawników in-house, o których mamy rozmawiać. Wchodząc do siedziby kancelarii prawnej, zazwyczaj można zobaczyć eleganckie meble, a na ścianie duży szyld i rozmaite gadżety o charakterze prawniczym. Biuro prawnika wewnętrznego od razu pokazuje, że jest on osobą usytuowaną blisko biznesu. Pokazuje to też często jego strój – zdecydowanie mniej formalny niż przyjęło się w środowisku prawniczym.


Pozostało jeszcze 93% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • but true(2013-10-13 20:55) Zgłoś naruszenie 00

    Cały korporacyjny model świadczenia usług prawnych jest przestarzały.
    Wyobraźmy sobie lekarza, którzy po studiach przez kolejne 3 lata powtarza kilkanaście ogólnych przedmiotów. Po skończeniu tej 3-letniej powtórki dostaje zezwolenie na wykonywanie zawodu i wtedy zaczyna wykonywać zawód chirurga. Co prawda w ciągu tych 3 lata miał tylko kilkadziesiąt godzin chirurgii. Tymczasem wśród prawników tak jest. Aplikacja to ogólna powtórka ze studiów, po ukończeniu której prawnik może się poświęcić specjalizacji, bo w trakcie aplikacji musi wkuwać w większości przedmioty nieprzydatne specjaliście.
    Kilka albo nawet kilkadziesiąt godzin więcej w skali 3 lat niż ma magister po studiach - nie czyni z takiego prawnika osoby pożądanej na rynku.
    Dlatego dla pracodawców korzystniejsi są in-hous'owie. In house po miesiącu ma większe doświadczenie w dziedzinie prawa potrzebnej pracodawcy niż przeciętny aplikant po 3 latach.
    Jako pracodawca chcę mieć prawnika, który nie wzbogaci się wciągając mnie w kosztowny a zyskowny dla siebie proces. Prawnik ma zapobiegać problemom lub rozwiązywać je zanim wyrządzą szkody.
    Tymczasem prawnik niezależny od pracodawcy - najlepiej wychodzi finansowo na tym, kiedy jego klient ma poważne kłopoty. Wieloletni proces to wspaniałe źródło dochodu - zupełnie jak w tym dowcipie o młodycm prawniku, który zbyt szybko wygrywa sprawę. Trudno się zatem dziwić, że przyszłość należy do in-house'ów. Lepiej mieć prawnika który nie dopuści do problemu niż potem się szlajać latami po sądach.

    Odpowiedz
  • desmede(2015-08-31 23:52) Zgłoś naruszenie 00

    generalnie to kancelaria prawna jest typem przedsiębiorcy - nie funkcjonuje bez zysku. a klient z reguły płaci z góry.
    jak zapłaci całość od razu - to w praktyce nieuczciwy prawnik już o kliencie zapomniał.

    zadziwiające jest i to, ze same sady tez nie chcą szybkiego zakończenia spraw. coś jednak jest na rzeczy. i to bardzo.

    a co do 'in-house' - wąska specjalizacja, bardzo niskie zarobki, i trzeba w pojedynkę walczyć ze sztabami prawników z kancelarii ---> jeden wobec iluś tam. czyli w domu wolnego nie ma.

    niech się wypowiedzą ci,. o których mowa.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane