– Dla wchodzącej na rynek spółki z branży IT, opartej na kapitale umysłowym i innowacyjności, zamrożenie kapitału może być dolegliwym, ale w gruncie rzeczy niepotrzebnym obciążeniem. Konstrukcja udziałów beznominałowych daje możliwość rozpoczęcia działalności bez wnoszenia 5 tys. zł, ale jednocześnie zwiększa odpowiedzialność za płynność spółki – wyjaśnia Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości.

Zgodnie z założeniami będą mogły funkcjonować trzy typy spółek z o.o.: z kapitałem zakładowym (dzisiejszy model), udziałowym (utworzonym z udziałów beznominałowych) i mieszanym. Zmiany będą dotyczyć także tego pierwszego, tradycyjnego modelu. Minimalna wysokość kapitału zakładowego zostanie obniżona do jednego złotego, a to też tylko ze względu na wymogi związane z rachunkowością.

Czy nie osłabi to sytuacji wierzycieli? Eksperci uważają, że nie. Także dzisiejsza wysokość nie stanowi bowiem zabezpieczenia transakcji.

– Powiedzmy sobie szczerze – 5 tys. zł to nie jest duży pieniądz w obrocie gospodarczym – zauważa Bartosz Wyżykowski z Konfederacji Lewiatan.

Bezpieczeństwo kontrahentom mają zapewnić inne instrumenty. Jednym z nich ma być test wypłacalności. Przed każdą wypłatą dywidendy na rzecz wspólników zarząd będzie musiał przeprowadzić badanie, czy nie spowoduje to utraty przez spółkę zdolności do wykonywania zobowiązań, w toku zwykłej działalności, na przestrzeni jednego roku.

Dojdzie też obowiązek oszczędzania na chude lata. Spółki będą zobowiązane odkładać część zysków na pokrycie ewentualnych strat. Będą je gromadzić w kapitale zapasowym. Jego wysokość ma wynosić co najmniej 5 proc. sumy wszystkich zobowiązań, ale nie mniej niż 50 tys. zł.

Środki na kapitał zapasowy mają być przekazywane wyłącznie wtedy, gdy spółka osiągnie zysk, i mają stanowić jego dziesiątą część

Etap legislacyjny

Założenia projektu przekazane do konsultacji społecznych