Dawniej to one pomagały wychwycić kłopotliwych kandydatów, np. ludzi konfliktowych, agresywnych czy uzależnionych. Z uwagi jednak na to, iż ławnik jest sędzią społecznym i poza kilkoma wyjątkami ma takie same prawa jak zawodowy, ustawodawca zdecydował się ujednolicić w czerwcu 2011 r. przepisy o sporządzaniu informacji na temat kandydatów na stanowiska sędziowskie i ławnicze.

Zrezygnowano więc z wywiadów przygotowywanych przez policję. Kandydaci przedstawiają dziś tylko zaświadczenia o niekaralności. Przyszłych ławników można też sprawdzić w policyjnych systemach informatycznych i Krajowym Rejestrze Karnym. Ostatnie wybory ławników na kadencję 2012– –2015 odbyły się już według nowych zasad.

– Nie możemy dyskutować z wyrokiem sądu, który przesądził o konieczności odwołania ławnika. Niewykluczone, że wywiad środowiskowy pozwoliłby uniknąć takiej sytuacji – mówi Zofia Trębicka, radna m.st. Warszawy.

Radna żałuje, że ustawodawca zrezygnował z wywiadów środowiskowych. Dzięki nim radni mieli chociaż przybliżony obraz kandydata i nie dokonywali wyboru w ciemno.

– Dawniej z wywiadu przeprowadzonego przez policję mogliśmy się dowiedzieć, czy ktoś nie ma przypadkiem kłopotów natury zdrowotnej, czy nie jest uzależniony, agresywny albo czy nie jest mocno skonfliktowany w środowisku sąsiedzkim. Takie informacje pozwalały radnym podjąć bardziej świadomą decyzję w sprawie kandydata. Dziś niestety to trochę ruletka – ocenia radna.

Podobnie problem oceniają sędziowie.

– Wywiad środowiskowy niewątpliwie pomógłby w analizie i ocenie kandydata na ławnika – przyznaje sędzia Rafał Puchalski ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Mandat ławnika wygasa w razie prawomocnego skazania go za przestępstwo bądź wykroczenie, w tym za przestępstwo lub wykroczenie skarbowe

Tłumaczy, że wybór ławników jest utrudniony szczególnie w dużych miastach.

– Ławnik powinien mieć nieskazitelny charakter. Jednak radni zwykle nie znają kandydatów ani osobiście, ani nawet ze słyszenia. Dysponują jedynie zaświadczeniem o niekaralności kandydata. Ale często to za mało – mówi sędzia Puchalski.

Problem dotyczy szczególnie kandydatów na ławników zgłaszanych przez grupę mieszkańców lub organizacje i stowarzyszenia.

– Jestem zwolennikiem przywrócenia wywiadów środowiskowych. Ale nie można ich przyjmować bezkrytycznie. Dobrze byłoby, gdyby w komisjach opiniujących kandydatów było więcej refleksji. To nie może być maszynka do głosowania. Wskazane byłoby, aby w komisjach brał udział zawodowy sędzia z głosem doradczym – przekonuje Jarosław Ruszewski, radca prawny i autor raportu o ławnikach z 2011 r.

Tłumaczy, że ma dystans do wyroków dotyczących relacji sąsiedzkich.

– Nigdy nie wiadomo, czy ktoś tak naprawdę nie chce w ten sposób celowo zaszkodzić ławnikowi sąsiadowi – mówi Ruszewski.

Sami ławnicy sceptycznie podchodzą do pomysłów przywrócenia wywiadów środowiskowych. Mówią, że czasem sąsiedzi próbowali załatwić własne porachunki, wystawiając kandydatowi na ławnika negatywną ocenę.

– A może policja powinna sprawdzać kandydatów na posłów, senatorów, radnych, i prezydentów, czy nie są alkoholikami i pieniaczami. Na prokuratorów, sędziów, adwokatów, radców i komorników chwilowo spuśćmy zasłonę miłosiernego milczenia – sarkastycznie komentuje jeden z nich.

– Głos ławnika jest równy głosowi sędziego. Dlatego sprawdzenie go tylko w oficjalnych wykazach informatycznych to zdecydowanie za mało – ocenia jednak dr Marcin Warchoł, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego.