Nie zwykle trafna jest uwaga wypowiedziano ostatnio publicznie, że w naszym systemie mamy do czynienia z sądami całkowicie niezależnymi i... mniej niezależnymi. Te pierwsze to Sąd Najwyższy i sądownictwo administracyjne, nie wspominając już Trybunale Konstytucyjnym. Niestety, nie da się tego powiedzieć o sądach powszechnych.
Tu pępowina wiążąca je z rządem, tak jak w minionym, zapominanym zbyt często ustroju, nigdy nie została przecięta, choć władza sądownicza powinna być nie tylko niezależna, lecz także odrębna (art. 173 konstytucji).
Dowodem na to są jednak nie tylko rozwiązania instytucjonalne, które powodują, że minister sprawiedliwości kontroluje w pełni finanse sądów, podejmuje wiele decyzji kadrowych i nadzorczych wobec sędziów, co od biedy i tylko w pewnym zakresie można tłumaczyć zasadą równoważenia się władz (art. 10 konstytucji), choć nigdzie nie jest powiedziane, że obecny stan rzeczy jest zadowalający i musi trwać wiecznie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.