W sądownictwie ciągle coś się zmienia, a to kognicja, a to ustrój, a to koncepcje działania. Ostatnie lata to również niewiarygodna zmiana warunków pracy. Zostaliśmy dotknięci syndromem kosmicznego przyspieszenia – informatyzujemy się, wprowadzamy menedżerskie zarządzanie, zewnętrzny i wewnętrzny nadzór administracyjny, zmiany struktury organizacyjnej itp. Niby jest lepiej, ale jak się dokładnie przyjrzeć, to właściwie nie wiadomo komu.
Protestują urzędnicy, niezadowoleni są asystenci i referendarze, a sędziowie również nie tryskają optymizmem. Mimo zmian sądy cały czas zmagają się z tymi samymi problemami – niestabilnością kadry, pewnym bezwładem organizacyjnym i niezadawalającą efektywnością.
To jest tylko część artykułu, zobacz pełną treść w e-wydaniu Dziennika Gazety Prawnej:
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.