Dwa tygodnie temu podzieliłem się na tych łamach nadzieją, że obecny rok będzie czasem pogłębionej refleksji nad naszym sądownictwem, przede wszystkim nad pozycją ustrojową sędziego. Może tak się stanie? Oby. Są nawet pewne tego symptomy. Nieoczekiwanie uwagę polityków, mediów i szerszej opinii publicznej przyciągnął fragment ustnego uzasadnienia wyroku sądu I instancji w głośnej sprawie dr. G.
Spotkałem się ze zdaniem, że gdyby nie ten jeden kontrowersyjny (jednak nie dla mnie) fragment uzasadnienia, w którym mowa była o skojarzeniach z metodami stalinowskimi w śledztwie, wyrok w tej sprawie przeszedłby bez echa. Jestem przekonany, że tak by się mimo wszystko nie stało.
Nawet gdyby bowiem sędzia zachował w pełni tzw. polityczną poprawność, jakaś inna kwestia na tle tej sprawy w nie mniejszym stopniu zogniskowałaby zainteresowanie i wywołała falę krytyki z różnych stron – sprawa dr. G. jest bowiem wielowątkowa i ma tyle poziomów, że długo jeszcze będziemy do niej wracać.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.