Policjanci stwierdzili, że pan Cezary, wybierając się na przejażdżkę rowerem, miał 0,4 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. A za takie wykroczenie oprócz mandatu grozi czasowe odebranie prawa jazdy.

– Bez samochodu jak bez ręki, dlatego zależało mi, by jak najszybciej odpokutować ewentualną karę – opowiada nasz czytelnik.

Za radą stróżów prawa postanowił sam oddać prawo jazdy i jednocześnie złożyć wniosek o dobrowolne poddanie się karze.

– Następnego dnia z wnioskiem o ukaranie mnie grzywną w wysokości 600 zł, a także o odebranie prawa jazdy na sześć miesięcy stawiłem się na komendzie. Oddałem od razu dokument, by okres wykonywania kary zaczął biec jak najszybciej – opowiada pan Cezary.

Krótsza sankcja

Zniecierpliwiony czytelnik postanowił sprawdzić, jak długo może czekać na wyrok sądu.

– Okazało się, że może to potrwać nawet trzy miesiące. A to oznacza, że choć fizycznie nie mam prawa jazdy, to do wyroku sądu formalnie będę traktowany, jakbym je miał. Dlatego gdy muszę wsiąść za kółko, to robię to, bo w razie zatrzymania ryzykuję tylko mandat za brak wymaganych dokumentów – tłumaczy czytelnik.

W rezultacie okazuje się, że realna sankcja wynikająca z odebrania uprawnień jest krótsza o czas, w którym kierowca czeka na orzeczenie sądu.