Takie rozwiązania przewiduje przygotowany przez resort gospodarki projekt ustawy – Prawo energetyczne, która ma zastąpić dotychczasowe przepisy, kilkadziesiąt razy nowelizowane przez ostatnie piętnaście lat. Pracownicy ministerstwa przekonują, że częste zmiany spowodowały, że ustawa – Prawo energetyczne (Dz.U. z 1997 r. nr 54, poz. 348) stała się nieczytelna.

– W grudniu ubiegłego roku przedłożyliśmy projekt ustawy do konsultacji społecznych i międzyresortowych, które były bardzo szerokie – mówi Edward Słoma z departamentu energetyki w Ministerstwie Gospodarstwa.

Projekt przewiduje, że odbiorcy energii elektrycznej będą mogli domagać się zainstalowania inteligentnego licznika. Umożliwi on rozliczanie się na podstawie faktycznie pobranej energii, a nie prognoz jej zużycia. Dopiero gdy uzyskanie danych pomiarowych nie będzie możliwe z przyczyn niezależnych od operatorów, rachunek za energię zostanie obliczony prognostycznie, na podstawie dotychczasowej eksploatacji sieci.

Gdyby system miał ruszyć jednocześnie na terenie całego kraju, oznaczałoby to konieczność instalacji ok. 16,5 mln liczników, które oprócz pomiaru zużycia i obliczania parametrów energii elektrycznej umożliwią gromadzenie tych informacji przez wymagany okres. To jednak mało realne, trudno więc się spodziewać, by inteligentny system opłat ruszył od razu w całym kraju.

Formalnie przyłączany do sieci nie będzie już jednak odbiorca – pan Iksiński – lecz urządzenie zainstalowane w jego lokalu, co zmienia sytuację np. w razie zmiany najemcy mieszkania.

Prawo energetyczne w nowym kształcie przewiduje też, że każdy zainteresowany będzie mógł zażądać od przedsiębiorstwa energetycznego, by wydało mu oświadczenie o przyłączeniu obiektu budowlanego do sieci.

Nowym prawem energetycznym wkrótce zajmie się rząd, a potem trafi ono do Sejmu.

Etap legislacyjny
Projekt założeń