Prawo poprawione, ale wciąż nie działa

Sprawa, w której wyrok zapadł w ubiegłym tygodniu, dotyczyła Stanisława K. chorego na schizofrenię. Z inicjatywy brata został ubezwłasnowolniony i umieszczony w domu opieki społecznej. W tym czasie wiele razy bezskutecznie występował do sądu o uchylenie ubezwłasnowolnienia. Sądy stały jednak na stanowisku, że jako ubezwłasnowolniony nie może sam składać takich wniosków. Mógłby to zrobić jego brat. Ten jednak zniknął.

W 2007 r. Trybunał Konstytucyjny (sygn. akt K 28/05) orzekł, że przepis kodeksu postępowania cywilnego w zakresie, w jakim nie przyznaje osobie ubezwłasnowolnionej uprawnienia do zgłoszenia wniosku o wszczęcie postępowania o uchylenie lub zmianę ubezwłasnowolnienia, jest niezgodny z konstytucyjnym prawem do wolności.

Do 12 miesięcy trybunał może odroczyć utratę mocy, gdy chodzi o inny akt normatywny

W efekcie zmieniono przepisy procedury cywilnej. Stanisław K. we wrześniu 2007 r. kolejny raz wystąpił więc do sądu, ale i tym razem jego wniosek został odrzucony. Sąd stwierdził bowiem, że zmiany w k.p.c. będą obowiązywać dopiero od października, więc wcześniej nie mają zastosowania w sprawie.

Sprawa trafiła do trybunału w Strasburgu. Ten przyznał skarżącemu 10 tys. euro zadośćuczynienia i stwierdził, że sąd rozpoznający sprawę o uchylenie ubezwłasnowolnienia powinien uwzględnić wniosek i zastosować bezpośrednio przepisy konstytucji gwarantujące nienaruszalność godności ludzkiej i ochronę wolności. Tymczasem zastosował przepisy, o których wiedział, że są sprzeczne z ustawą zasadniczą.

Problem jednak w tym, że zarówno Sąd Najwyższy (SN), jak i Trybunał Konstytucyjny (TK) uważają, że sąd rozpoznający sprawę nie może odmówić zastosowania przepisu ustawy z powodu jego niezgodności z konstytucją.

Zgodnie z art. 8 ust. 2 konstytucji jej przepisy stosuje się bezpośrednio. Jednak TK podkreśla, że „domniemanie zgodności ustawy z konstytucją może być obalone jedynie wyrokiem TK, a związanie sędziego ustawą obowiązuje dopóty, dopóki ustawie tej przysługuje moc obowiązująca” (sygn. akt SK 18/00).

Do 18 miesięcy trybunał może odroczyć utratę mocy obowiązującej ustawy

Podobny pogląd wyraził SN, który przez pewien czas toczył spór z TK w tej kwestii. W jednym z wyroków stwierdził, że „sąd rozpoznający sprawę nie może odmówić zastosowania przepisu ustawy z powodu jego niezgodności z konstytucją” (sygn. akt I CK 291/03). Wskazał przy tym, że w sytuacjach wątpliwych sąd powinien się zwrócić z pytaniem prawnym do TK.

– Rzecz jednak w tym, że sędziowie podlegają tak konstytucji, jak i ustawom. A w zakresie wyrokowania są niezawiśli – wskazuje dr Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Wciąż jednak brak jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy w sytuacji gdy TK już orzekł o niezgodności danego przepisu z ustawą zasadniczą, a parlament nie dostosował jeszcze przepisów do wyroku trybunału, sędziowie powinni stosować w takim przypadku bezpośrednio przepisy konstytucji, czy niekonstytucyjnej, ale jeszcze obowiązującej ustawy. – Jest to swobodne uznanie sędziego, który przepis zastosuje – wskazuje dr Zaleśny.

Dodaje, że rozwiązaniem byłoby, gdyby TK wyraźnie wskazywał, co się dzieje w okresie pomiędzy podjęciem wyroku a jego wejściem w życie.