200 tys. osób podpisało się pod projektem nowelizacji ustawy o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli. Szukanie poparcia nabrało przyspieszenia w ciągu ostatnich tygodni, po tym gdy prawie 1,5 mln internautów obejrzało nieocenzurowaną wersją viralu (w formie filmu wrzuconego do internetu), w którym m.in. muzycy Tymon Tymański i Liroy zachęcają do poparcia akcji.

– Mam nadzieję, że kilka osób da się przekonać. U nas jest tak, że obywatele są potrzebni tylko w okresie wyborczym, a potem władza wie lepiej. Chcemy to zmienić, wyrwać ludzi z tej apatii – mówi DGP muzyk i publicysta Krzysztof Skiba, który także wystąpił w filmie.

W marcu organizatorzy kampanii Obywatele Decydują chcą złożyć w Sejmie 0,5 mln podpisów i liczą na to, że nowy projekt poprą wszystkie ugrupowania. Na razie politycy takiego poparcia jednak nie zadeklarowali.

Dotychczas historia ustaw, które starali się przeforsować obywatele, kończyła się podobnie. W ciągu 13 lat ponad 4,5 mln podpisów, które Polki i Polacy złożyli pod różnymi projektami, trafiło do kosza. Z ponad 100 projektów obywatelskich pełną ścieżkę legislacyjną ukończyło 8. A z tych ośmiu zaledwie 3 uchwalono w formie, która była zbliżona do pierwotnego projektu. Dotyczyły one uczynienia Święta Trzech Króli dniem wolnym od pracy, zahamowania prywatyzacji lasów i działalności sklepów z używaną odzieżą.

– Wtedy ten projekt udało nam się przeforsować. W komisji parlamentarnej wszyscy zgodnie kiwali głowami i lumpeksy udało się uratować – wspomina Janusz Korwin-Mikke, który był pełnomocnikiem Społecznego Komitetu Obrony Sklepów z Tanią Odzieżą. Pozostałe 5 ustaw uchwalono w formie dalekiej od projektów zgłaszanych przez inicjatorów.

W Sejmie przepadły m.in. tak głośne projekty jak ten o gminnym funduszu alimentacyjnym czy w sprawie przywrócenia preferencyjnej 7-proc. stawki VAT na wyroby dla dzieci. – W Polsce swoje projekty składają głównie trzy grupy: partie polityczne, związki zawodowe i twórcy z oddolnych inicjatyw, które zazwyczaj nie mają szans na zebranie wymaganej liczby podpisów. No, chyba że zajmują się tak nośnym tematem, jak np. wolne konopie – tłumaczy Piotr Uziębło, prawnik z Uniwersytetu Gdańskiego, który brał udział w pracach nad projektem nowelizacji ustawy.

Inicjatywa ustawodawcza bywa często wykorzystywana przez partie opozycyjne po to, by zaistnieć w mediach. Tak np. było z projektem przywrócenia kary śmierci proponowanym przez Unię Polityki Realnej czy zmian w kodeksie karnym firmowanych przez Zbigniewa Ziobrę.

W proponowanej teraz nowelizacji ustawy o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli jest przepis, że po uzbieraniu 50 tys. podpisów organizatorom może przysługiwać czas antenowy w telewizji. Jeśli przejdzie, partie polityczne będą w składaniu wniosków jeszcze bardziej aktywne.

Do aktywności obywatelskiej zachęca także UE. 1 kwietnia 2012 r. weszła w życie europejska inicjatywa obywatelska, która wymaga zebrania miliona podpisów w co najmniej 7 krajach będących członkami UE. Jako pierwszym udało się to 10 dni temu organizatorom akcji Right2Water (Prawo do wody).

Wzywają Komisję Europejską do „przedłożenia przepisów wdrażających uznane przez ONZ prawo człowieka do wody i infrastruktury sanitarnej, które promowałyby usługi zaopatrzenia w wodę i kanalizację jako dostępne dla wszystkich podstawowe usługi publiczne”. Komisja ma trzy miesiące na zbadanie sprawy, po czym przedstawi wnioski oraz ewentualne planowane działania, jak również argumenty przemawiające za lub przeciw ich podjęciu.

100 tys. podpisów potrzeba, by złożyć obywatelski projekt ustawy

4,58 mln Polaków podpisało się do końca 2011 r. pod obywatelskimi projektami, które nie zostały uchwalone

924 tys. podpisów złożono pod obywatelskim projektem ustawy o rodzinnych ogródkach działkowych