Takiego samego zdania są konstytucjonaliści, którzy podkreślają, że sędziowie nie będą mieli takiego prawa. Wszystko dlatego, że – w drodze wyjątku – minister sprawiedliwości może bez zgody sędziego przenieść go na inne miejsce służbowe, jeżeli jego obecne stanowisko zostało zlikwidowane na skutek zmiany siedziby sądu. A właśnie taki skutek wywoła rozporządzenie w sprawie zniesienia 79 sądów rejonowych.

Mało czasu

Niezależnie od sporu interpretacyjnego reforma i tak może spowodować niemały chaos. Wszystko dlatego, że prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. z 2001 r. nr 98, poz. 1070) daje sędziom prawo do odwoływania się od decyzji ministra sprawiedliwości w sprawie przeniesienia ich na inne stanowisko.

– Minister musi to zrobić w formie decyzji skierowanej do każdego sędziego indywidualnie. Nie może wydać zbiorczego aktu, który by te kwestie w sposób prosty i szybki rozwiązał – zaznacza prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

Biorąc pod uwagę, że do wejścia w życie ministerialnego rozporządzenia pozostało nieco ponad 2,5 miesiąca, powstaje pytanie, czy resort zdąży dopełnić tej procedury. Jednak nawet jeżeli odpowiedź na to pytanie będzie twierdząca, to pojawia się następny problem. W takim przypadku sędziemu przysługuje bowiem odwołanie do Sądu Najwyższego.

Dużo wątpliwości

– Ponieważ ustawa nie przewiduje terminu na wniesienie takiego odwołania, należy uznać, że sędzia powinien je złożyć niezwłocznie. Jeżeli tego nie zrobi, a rozporządzenie wejdzie w życie, to trzeba to traktować jako zgodę na przeniesienie na miejsce służbowe wyznaczone przez ministra – wyjaśnia prof. Chmaj.

A jak zapowiadają sami zainteresowani, odwołania do SN wpłyną. I jeżeli choć część z nich wprowadzi w życie swoje zapowiedzi, to w sądach może wywołać spore zamieszanie.

– Powstaje bowiem pytanie, sędzią jakiego sądu do czasu rozpatrzenia odwołania przez SN będzie osoba, której jednostkę macierzystą zlikwidowano. Decyzja ministra sprawiedliwości co do wyznaczenia nowego miejsca służbowego do czasu zakończenia procedury odwoławczej nie ma przecież waloru prawomocności – mówi Rafał Puchalski, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Co więcej, jeżeli SN przychyli się do argumentów sędziego i uzna, że przeniesienie nie powinno mieć miejsca, to taki sędzia zostanie przeniesiony w stan spoczynku. A to oznacza, że wydane przez takiego sędziego wyroki czy podjęte decyzje procesowe mogą okazać się wadliwe.