Kiedy Elżbieta wychodziła w 2000 roku za Pawła, swoją licealną miłość, sądziła, że będą żyli razem długo i szczęśliwie. Wkrótce na świecie pojawił się synek, potem urodził się drugi. Młodzi rodzice po sześciu latach wynajmowania mieszkań kupili własne. Na kredyt. Niestety, małżeństwo się rozpadło, długi zostały.
– Kupując mieszkanie, wsparliśmy się w dużym stopniu kredytem hipotecznym. Nie martwiliśmy się o jego spłatę, byliśmy młodzi, oboje świetnie zarabialiśmy, a z wykształceniem technicznym, jakie zdobyliśmy, byliśmy pewni zatrudnienia. Kiedy więc firma, w której pracowałam, ogłosiła upadłość, zaczęłam ponownie rozglądać się na rynku pracy i przebierać w ofertach – opowiada nasza czytelniczka.

Mąż pracuje, żona nie