Bardzo podobne do ACTA zapisy wykrył w projekcie umowy o współpracy gospodarczej między UE i Kanadą (CETA) akademik z Uniwersytetu w Ottawie Michael Geist, który wyniki analizy opublikował na swoim blogu.

– To oskarżenie jest bezzasadne. Przyszła umowa handlowa między UE i Kanadą będzie bardzo podobna do umowy między Wspólnotą i Koreą Południową, która obowiązuje już od roku i która nie zniszczyła wolnego internetu. Cytowany dokument jest nieaktualny – uważa Clancy.

Sprawa na razie ucichła, ale może wrócić pod obrady Parlamentu Europejskiego po wyborach do niego w 2014 roku

Joe Mcnamee, koordynator 22 największych organizacji obywatelskich walczących o utrzymanie swobody wymiany danych w internecie, podkreśla jednak, że to właśnie komisarz ds. handlu Karel de Gucht jest największym zwolennikiem forsowania zapisów ACTA. Jego zdaniem sprawa wróci pod obrady Parlamentu Europejskiego po wyborach do PE w 2014 r.

Na przeforsowanie zapisów kontrowersyjnego porozumienia zależy w szczególności Stanom Zjednoczonym, bo to koncerny amerykańskie przejęły niemal całkowitą dominacją w internecie. Dlatego Waszyngton stara się przeforsować zapisy o ochronie praw autorskich w globalnej sieci także w umowach handlowych z innymi krajami świata, w tym m.in. z Australią i Nową Zelandią w ramach umowy o partnerstwie transpacyficznym (TPPA).

Quiz: Co wiesz o ACTA?

Rozpocznij quiz »

W internecie i na ulicach trwa bitwa o ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). A co ty wiesz o tej umowie?

Wszystkie quizy »

Organizacje obywatelskie walczące o utrzymanie swobody wymiany w internecie ujawniły dokumenty z negocjacji, jakie prowadził w sprawie ACTA Karel de Gucht. Wynika z nich, że unijny komisarz nie zdołał przeforsować postulatów UE, także tych o drugorzędnym znaczeniu.

Waszyngton nie zgodził się nawet na przestrzeganie podstawowych norm ochrony środowiska przy niszczeniu skonfiskowanych podrobionych towarów lub pirackich nagrań. Ustalono jedynie, że w tym względzie „będzie przestrzegane prawo narodowe”.

Umowa ACTA ma wejść w życie w momencie, gdy ratyfikuje ją przynajmniej sześć krajów sygnatariuszy. Jest jednak mało prawdopodobne, aby do tego doszło, jeśli nie będzie wśród nich państwa UE.