– Najważniejsze uwagi, które zostały zgłoszone do poprzednio prezentowanego projektu ustawy o OZE, zostały uwzględnione w nowych regulacjach zaprezentowanych przez Ministerstwo Gospodarki – zauważa Andrzej Gromadziński, dyrektor generalny Eolfi Polska.

Obowiązek zakupu

Ministerstwo przyjęło między innymi postulat producentów dotyczący obowiązku zakupu energii z odnawialnych źródeł – tzw. „sprzedawcy z urzędu”.

– Energia ma być kupowana po średniej cenie rynkowej z 2011 roku, tj. 198,90 zł za 1 MWh i ma być dodatkowo corocznie waloryzowana o wskaźnik inflacji ogłaszany przez Prezesa GUS – wyjaśnia radca prawny Marcin Płoszka z Kancelarii Robaszewska & Płoszka. Radcowie Prawni.

Zauważa jednak, że rozwiązanie to może mieć i negatywne konsekwencje dla producentów energii – cena zakupu może rosnąć bowiem wolniej niż dotychczas. A to dlatego, że wskaźniki inflacyjne są niższe od wskaźników wzrostu ceny zakupu energii na Towarowej Giełdzie Energii.

System wsparcia

W projekcie znalazły się również rozwiązania mówiące o systemie wsparcia energii odnawialnej.

– Dotyczą one ograniczania nadpodaży świadectw pochodzenia (tzw. zielonych certyfikatów) poprzez wprowadzenie obowiązku monitorowania ich rynku. W przypadku gdy cena świadectw pochodzenia będzie przez okres dwóch kolejnych kwartałów kalendarzowych niższa od 75 proc. wartości opłaty zastępczej, minister gospodarki będzie mógł w drodze rozporządzenia podnieść poziom procentowy udziału energii wytwarzanej w OZE.

Pozwoli to na utrzymanie ceny tych praw powyżej 75 proc. wartości opłaty zastępczej – wskazuje mecenas Płoszka.

Innym sugerowanym rozwiązaniem jest utrzymanie metod kalkulacji samej opłaty zastępczej. Jak wyjaśnia mecenas Płoszka, uprzednio proponowane rozwiązanie uzależniało w sposób odwrotnie proporcjonalny wysokość tej opłaty od ceny rynkowej energii.

Rozwiązanie to było niezwykle niekorzystne w sytuacji, gdy zestawi się je ze zniesieniem obowiązku zakupu energii ze źródeł odnawialnych. Obecnie od tego rozwiązania odstąpiono.

Projektowana ustawa ma utrzymać na obecnym poziomie 15-letni system wsparcia dla oddanych już elektrowni.

– Branża jednak sugerowała dłuższy okres wsparcia wynoszący 20 lat – zauważa mecenas Płoszka i podsumowuje, że planowane rozwiązania idą w lepszym kierunku i gdyby zasady te udało się utrzymać, pozwoliłoby to producentom energii na spokojne planowanie ich działalności i rozwój nowych projektów w okresie kolejnych kilkunastu lat.