Co drugi akt oskarżenia skierowany do sądu uwzględniał możliwość skazania sprawcy bez prowadzenia rozprawy – wynika z danych, jakie znalazły się w sprawozdaniu prokuratora generalnego z działalności w 2011 roku.
ikona lupy />
Więcej oskarżeń, mniej aresztowań / DGP
Obowiązek składania rocznego sprawozdania z działalności prokuratury wynika z ustawy o prokuraturze (Dz.U. z 2008 r. nr 7, poz. 39). Raport za zeszły rok jest dopiero drugim tego rodzaju dokumentem po rozdzieleniu funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.
Teoretycznie te blisko 400 stron może decydować o być albo nie być Andrzeja Seremeta jako szefa prokuratorów: w najbliższych dniach opinię o sprawozdaniu ma premierowi przedstawić minister sprawiedliwości Jarosław Gowin.
Zdradził już, że znajdą się w niej uwagi krytyczne. Gdyby i premier uznał, że sprawozdanie źle świadczy o działalności prokuratury, może je odrzucić i wystąpić do Sejmu o odwołanie Andrzeja Seremeta z funkcji.

Więcej przestępstw

Kto jednak spodziewa się po raporcie sensacji, będzie rozczarowany. Nie dowiemy się z niego nic o odpowiedzialności prokuratorów za zaniechania w sprawie zabójstwa Krzysztofa Olewnika czy generała Marka Papały, a jedynym błędem, do jakiego przyznaje się w dokumencie prokurator generalny, jest nierozważne przesłanie Białorusi informacji bankowych, które tamtejsze władze wykorzystały w postępowaniu karnym przeciwko działaczowi opozycji Alesiowi Bialackiemu.
Po tym incydencie zdecydowano o ponownej centralizacji obrotu prawnego między polskimi i białoruskimi organami ścigania.
Inne dane nie napawają optymizmem: w porównaniu z 2010 rokiem zarejestrowano w prokuraturze blisko 22 tys. spraw karnych więcej (w sumie 1 mln 189 tys. 666).
Wiąże się to też z liczbą stwierdzonych przez organy ścigania przestępstw: było ich w 2011 roku niemal 1 mln 160 tys., a więc o 21 tys. więcej niż w roku poprzednim.
Jednocześnie też nieco (o 0,8 punktu proc.) wzrosła skuteczność organów ścigania w ustalaniu sprawców przestępstw: wykryto ich w 68,7 proc. spraw.
Większa liczba spraw karnych spowodowała w efekcie zwiększenie o ponad 2,5 tys. liczby spraw pozostałych jeszcze prokuratorom do załatwienia (na rok 2012 przeszło ich 83 tys.). Dobre wiadomości są za to takie, że spadła liczba najdłużej prowadzonych postępowań. Tych, które ciągną się ponad pięć lat, było na koniec 2011 roku już tylko 100 (w 2010 roku było ich 130).
Do najczęstszych przyczyn przewlekłości dochodzeń i śledztw prokurator generalny zaliczył m.in. ich skomplikowany, wielowątkowy charakter, ogrom materiału dowodowego czy prowadzenie postępowań wyłączonych z innych postępowań. W sprawach gospodarczych pojawiały się też trudności z gromadzeniem obszernej dokumentacji, a później z jej analizą.
Jak wskazuje prokurator generalny, na przeszkodzie szybkiemu kończeniu postępowań wciąż stoją także problemy z uzyskaniem opinii biegłych niektórych specjalności.
Ale błędy popełniają też sami śledczy. Sprawy się wloką – stwierdza Andrzej Seremet – również dlatego, że prokuratorzy niezasadnie zawieszają, a potem nie chcą odwieszać postępowań, w sposób nieracjonalny pozyskują materiał dowodowy („brak koncentracji czynności dowodowych”) albo też niepotrzebnie łączą odrębne wątki sprawy w jednym śledztwie.



Droga na skróty

Cieszyć za to powinno, że już ponad połowa (55,2 proc.) prowadzonych przez prokuratorów postępowań, które kończą się oskarżeniem, trafia do sądu ze wskazaniem, by skazanie odbyło się bez przeprowadzenia rozprawy.
Dwa podobnie działające mechanizmy uregulowane są w art. 335 i w art. 387 k.p.k. Pierwszy mówi o załączeniu przez prokuratora do aktu oskarżenia wniosku o skazanie bez przeprowadzenia rozprawy. W drugim przewidziana jest aktywność samego oskarżonego, który aż do momentu zakończenia przesłuchania wszystkich oskarżonych przed sądem może wystąpić o skazanie i wymierzenie określonej kary bez prowadzenia postępowania dowodowego (tzw. dobrowolne poddanie się karze). Tu jednak również wymagana jest zgoda – a przynajmniej brak sprzeciwu – ze strony prokuratora.
Oba te mechanizmy dotyczą jedynie spraw lżejszego kalibru (zagrożonych maksymalnie 10 latami pozbawienia wolności) i mogą dojść do skutku tylko wtedy, gdy okoliczności przestępstwa nie budzą wątpliwości, a cele postępowania karnego zostaną osiągnięte mimo pominięcia etapu dowodowego przed sądem.
„Świadczy to o właściwym korzystaniu przez prokuratorów z instytucji prawnych, umożliwiających przyspieszenie postępowań karnych i zmniejszenie kosztów ich prowadzenia” – wskazuje prokurator Seremet w sprawozdaniu.
– Rosnąca tendencja do stosowania konsensualnych trybów postępowania jest pozytywnym zjawiskiem, bo ogranicza przewlekłość postępowania – uważa dr Marcin Warchoł, karnista z Wydziału Prawa i Administracji UW.
– Z drugiej jednak strony wnioski prokuratorów w tej mierze często są niestarannie przygotowane. Świadczy o tym duża liczba kasacji rzecznika praw obywatelskich wobec wyroków wydanych w tym trybie – dodaje.
Jak wskazuje, tryby konsensualne zbyt często zachęcają prokuratorów do chodzenia na skróty i uznawania wątpliwych okoliczności sprawy za niebudzące wątpliwości. A to prosta droga do późniejszej kasacji wyroku.

Mniej niewinnych

Na podstawie danych zebranych przez prokuraturę można jednak zaryzykować tezę, że akty oskarżenia, jeśli już trafiają do sądu, są co do zasady lepiej przygotowane.
O 11 proc. spadła w zeszłym roku liczba spraw, które sędziowie odsyłali organom śledczym w celu uzupełnienia postępowania przygotowawczego. Zdarzyło się to tylko tysiąc razy.
Dla prokuratorów satysfakcjonujący musi być także spadek liczby osób uniewinnionych przez sądy, bo świadczy o skuteczności oskarżenia.
O ile więc w 2010 roku ponad 9,5 tys. osób wyszło z sal sądowych z wyrokiem „niewinny”, o tyle rok później prokuratorzy przegrali sprawy już tylko 9052 razy.
Zawsze to jednak porażka, dlatego prokurator generalny tłumaczy: „w toku kontradyktoryjnego postępowania sądowego pojawiają się niejednokrotnie nowe dowody, nieznane w postępowaniu przygotowawczym, przemawiające na korzyść oskarżonego (...)”.
Prokuratorzy rzadziej też sięgali po najbardziej dolegliwy środek zapobiegawczy, mianowicie tymczasowe aresztowanie. Takich wniosków skierowali do sądów niecałe 25,5 tys. (o 236 mniej niż w roku poprzednim), przy tym niemal 90 proc. z nich sądy uznały za uzasadnione. 31 grudnia 2011 roku nie było również przypadku, by tymczasowo aresztowany był osadzony dłużej niż dwa lata.
Więcej było za to skarg na przewlekłość postępowania prokuratorskiego, kierowanych na podstawie ustawy o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym lub nadzorowanym przez prokuratora i postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki (Dz.U. z 2004 r. nr 179, poz. 1843 z późn. zm.).
Wpłynęło ich w minionym roku 588, a więc o 30 więcej niż w roku 2010. W tym czasie sądy zdążyły rozpoznać 241 takich skarg, z czego tylko 58 uwzględniły. Na rzecz 55 skarżących zasądzono w sumie 194 tys. 600 zł, a więc ok. 3,5 tys. zł na głowę.
– Sądy w tej kwestii są za bardzo powściągliwe. Zanim w ustawie nie zapisano minimalnego progu 2 tys. zł kwoty zasądzanej przy uwzględnieniu skargi, zdarzało się, że przyznawano ją w wysokości 100 – 150 zł. Stronie niczego to oczywiście nie rekompensowało, a wręcz stanowiło kpinę – przypomina dr Łukasz Chojniak, adwokat, ekspert Forum Obywatelskiego Rozwoju.
Dodaje, że zasądzane kwoty powinny być większe, bo dla podejrzanego to jedyny instrument, by wpłynąć na przyśpieszenie zamknięcia postępowania. Już samo postawienie zarzutów jest przecież stygmatyzujące. Czekanie więc na decyzję prokuratora o umorzeniu lub też sformułowaniu aktu oskarżenia nie powinno trwać miesiącami.

Rozdział był trafny

Prokurator generalny przypomina także, że prokuratorzy nie zajmują się wyłącznie zbrodniami i występkami. Czasem działają również w procesie wymierzania sprawiedliwości w zakresie spraw cywilnych: występują do sądu w czyimś interesie lub dołączają do trwających postępowań. W minionym roku prokuratorzy inicjowali proces cywilny 21 tys. razy, wytaczając ponad 4 tys. pozwów.
Najwięcej – o zaprzeczenie ojcostwa (1063), naprawienie szkody (409), orzeczenie przepadku niegodziwego wzbogacenia (276) i o zasądzenie lub podwyższenie alimentów (250).
„Rozdzielenie stanowisk ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego okazało się trafne. Nie sprawdziły się obawy, że prokuratura (...) wyjęta zostanie spod wszelkiej kontroli i nie będzie reagować na krytyczne uwagi, a efektywność jej pracy spadnie” – konkluduje prokurator Seremet, przypominając jednocześnie postulat przyznania prokuratorowi generalnemu samodzielności budżetowej.
Nadziei na wzmocnienie tej instytucji upatruje zaś w projekcie nowelizacji ustawy o prokuraturze, nad którym pracuje Ministerstwo Sprawiedliwości.
Jeśli projekt dojdzie do skutku, coroczne sprawozdanie prokuratora generalnego będzie już jednak miało inny kształt.