Badania DNA, odcisk buta w wilgotnej ziemi? To już historia: dziś w salach sądowych karierę robią dowody zebrane na portalach społecznościowych. Policjanci tropią tam przestępców, prawnicy zbierają haki, a zdradzani małżonkowie namierzają tych trzecich.
Trend jest już doskonale widoczny za oceanem. Z badań opublikowanych przez organizację X1 Discovery, która specjalizuje się we wspieraniu działań prawników i agentów państwowych służb ścigania na portalach społecznościowych, wynika, że tylko w ciągu ostatnich dwóch lat dowody zebrane na Facebooku czy Twitterze odegrały znaczącą, jeśli nie decydującą rolę w blisko 700 procesach.
W tym niezwykłym rankingu wiodącą rolę odgrywają Facebook i MySpace – być może ze względu na możliwość tworzenia galerii czy umieszczania filmów, które wielokrotnie więcej mówią o prywatnym życiu posiadacza profilu, niż on sam chciałby zdradzić. W nieco mniejszym stopniu użyteczne dla prawników dane są zbierane na LinkedIn czy Twitterze. W jednej z wyszczególnionych w raporcie spraw istotne były też informacje z serwisu geolokalizacyjnego Foursquare.