Kiedy myślę o polskim sądownictwie, przypomina mi się opowieść o węźle gordyjskim. Niestety, póki co nie widać na horyzoncie Aleksandra Macedońskiego. Przez chwilę wydawało się, że będzie nim obecny minister sprawiedliwości.
Jego błyskawicznie podjęta decyzja o zniesieniu ponad stu sądów rejonowych (co pozwoliłoby prezesom nadmiernie obciążonych sądów dysponować większymi siłami orzeczniczymi) wydawała się genialna w swej prostocie. Prosta niczym cięcie mieczem.
Ale im dłużej przyglądam się temu pomysłowi, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że polski wymiar sprawiedliwości bardziej niż węzeł przypomina domek z kart – jeżeli nieprzemyślanym ruchem naruszymy choć jeden z jego elementów, runie cała konstrukcja.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.