Zdaniem Ministerstwa Sprawiedliwości zdecydowana większość (ale nie wszystkie) z 1652 umów-zleceń zawartych obecnie przez sądy nie narusza kodeksu pracy. W razie wątpliwości wszczynane jest postępowanie wyjaśniające.

Zleceniobiorcy zajmują się m.in. konserwacją ogrzewania i remontami, ale świadczą też usługi doradztwa prawnego lub wykonują czynności pomocnicze w komórkach organizacyjnych sądów.

Jarosław Gowin, minister sprawiedliwości, zobowiązał kierownictwo sądów do objęcia wnikliwą kontrolą kwestii zawierania umów cywilnoprawnych, tak by były one stosowane tylko w wyjątkowych, uzasadnionych przypadkach.

Sądy, zamiast stać na straży przepisów, same je łamią

Jak wskazują dane resortu sprawiedliwości, sądy zatrudniają na podstawie umowy-zlecenia. Podobnie jak pozostali pracodawcy nie mogą jednak nadużywać kontraktów cywilnoprawnych. Zgodnie z art. 22 kodeksu pracy przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania obowiązków określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie przez niego wyznaczonym, a pracodawca – do wypłaty wynagrodzenia.

Zatrudnienie, które spełnia te warunki, jest z mocy prawa stosunkiem pracy, a nie cywilnoprawnym, bez względu na nazwę zawartej przez strony umowy. Nie jest też dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę cywilnoprawną przy zachowaniu wymienionych warunków wykonywania obowiązków.

– Zleceniobiorca, która uważa, że zleceniodawca powinien podpisać z nim umowę o pracę, a nie umowę-zlecenie, może złożyć do sądu pozew o ustalenie istnienia stosunku pracy – mówi Katarzyna Grzybowska-Dworzecka, adwokat z Kancelarii Głuszko & Grzybowska-Dworzecka.

Tłumaczy, że w takich przypadkach pomocna może być interwencja Państwowej Inspekcji Pracy (PIP). Inspektorzy mają prawo wnosić powództwa, a za zgodą osoby zainteresowanej – także uczestniczyć w postępowaniu przed sądem we wspomnianych sprawach.

W 2011 roku inspektorzy sprawdzili 52 takie placówki wymiaru sprawiedliwości (m.in. sądy i prokuratury) i wydali 83 wnioski w sprawie usunięcia nieprawidłowości oraz ujawnili jeden przypadek wykroczenia przeciwko prawom pracowników (w woj. podkarpackim).

Osoby zatrudnione w sądownictwie na podstawie umowy-zlecenia – ze względu na warunki pracy w takich jednostkach – mają jednak duże szanse na ustalenie przed sądem pracy, że byli pracownikami, a nie zleceniobiorcami.

Tak stało się w sprawie byłej stażystki sądu rejonowego, która zobowiązała się do wykonania zleconych jej czynności w wydziale karnym. Sąd Okręgowy ustalił, że powódkę łączy z pozwanym stosunek pracy na czas nieokreślony i przywrócił ją na stanowisko (wcześniej sąd rejonowy nie przedłużył jej kolejnej umowy-zlecenia). Potwierdził to także Sąd Najwyższy (wyrok z 21 września 2011 r., II PK 36/11).

W trakcie postępowania ustalono, że prezes pozwanego sądu uwzględniając rzeczywiste zapotrzebowanie kadrowe, zawierał umowy-zlecenia z osobami, które wykonywały czynności obsługi sekretariatów w poszczególnych wydziałach.

Obowiązującą praktyką w pozwanym sądzie było to, że z takimi osobami, których praca nie budziła zastrzeżeń, zawierano później umowy o pracę (gdy zwalniały się etaty).