Obecna wersja umożliwia właścicielom wykupionych mieszkań zmianę administratora dopiero wówczas, gdy będą stanowili większość w budynku, czyli gdy 51 proc. lokali będzie miało wyodrębnioną własność. Co więcej, wspólnoty, które wyodrębniły się w poprzednich latach, będą mogły powrócić pod skrzydła starej spółdzielni albo zawiązać nową.

– To korzystne dla właścicieli mieszkań rozwiązanie – mówi prof. Krzysztof Pietrzykowski, specjalista w zakresie prawa spółdzielczego.

– Może się okazać, że forma spółdzielni bardziej się opłaca. Wspólnota nie może np. prowadzić działalności gospodarczej i zaczynać nowych inwestycji mieszkaniowych.

Nowy projekt wzmacnia pozycje szeregowych członków spółdzielni wobec władz.

Daje im m.in. prawo do wglądu w dokumenty spółdzielni. Będą wreszcie mogli sprawdzić, ile zarabiają członkowie zarządu i zobaczyć, na co wydają pieniądze z płaconych przez nich czynszów.

Jeśli coś wzbudzi ich wątpliwości, mogą wystąpić o skontrolowanie zarządu.

Taki audyt mieliby przeprowadzać niezależni lustratorzy – to nowa profesja, takie uprawnienia mogliby uzyskać po zdaniu specjalnego egzaminu przed komisją tworzona przez urzędników różnych resortów.

Nie wiadomo, jak ten pomysł zmieści się w deregulacyjnych zamiarach PO.

Choć to próba przełamania monopolu Krajowej Rady Spółdzielczej i Związków Rewizyjnych SM. – Obecna kontrola jest fikcją, bo prezesów sprawdzają ich koledzy prezesi z innych spółdzielni – mówi Lidia Staroń z PO.

Ustawa pozwala też lokatorom i właścicielom mieszkań zrezygnować z członkowstwa w spółdzielni. Będą wprawdzie musieli płacić czynsz i ponosić wspólne koszty utrzymania czy remontu budynków, ale nie będą partycypować w innych kosztach ponoszonych przez samą strukturę spółdzielni.

Nie będą za to mieli udziału w zyskach spółdzielni, np. z tytułu wynajmu lokali użytkowych.

Kup mieszkanie od spółdzielni
Mieszkanie lokatorskie można przekształcić w prawo odrębnej własności lub spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu. To pierwsze jest lepsze, ale nie w każdym przypadku można je uzyskać. Jeśli budynek stoi na gruncie, którego spółdzielnia nie jest właścicielem ani użytkownikiem wieczystym, ustawa dopuszcza przekształcenie w spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu. Umożliwia to też w sytuacji, gdy nie został określony przedmiot odrębnej własności lokali na podstawie uchwały zarządu lub uchwała ta została zaskarżona. Ta możliwość (obowiązująca do końca roku) jest korzystna zwłaszcza dla tych lokatorów, którym zależy na czasie, np. chcą sprzedać mieszkanie, by kupić inne. Aby skorzystać z możliwości przekształcenia praw spółdzielczych w odrębną własność, trzeba spełnić pewne warunki.: Uiścić w całości tzw. wkład budowlany, czyli przypadający na dane mieszkanie kredyt zaciągnięty przez spółdzielnię wraz z odsetkami. Po drugie spłacić ewentualne zadłużenie z tytułu opłat na rzecz spółdzielni, np. czynszu. Wreszcie wpłacić nominalną kwotę umorzenia kredytu lub dotacji w części przypadającej na lokal. Kwoty, które mamy do zapłacenia, musi nam wyliczyć spółdzielnia. Trzeba tylko złożyć wniosek.

Obecnie w Polsce działa ok. 4 tys. spółdzielni mieszkaniowych, a liczba zarządzanych przez nich lokali przekracza 3,5 mln.

Część z nich tkwi jeszcze mentalnie w epoce PRL-u, ale są też spółdzielnie, które nieźle radzą sobie z gospodarowaniem majątkiem: administrowane przez nich budynki są sukcesywnie remontowane i ocieplane, wiele z nich zarabia także na wynajmie lokali i gruntów.

Świadczy o tym chociażby wartość podatków, które wpływają do budżetu. W ubiegłym roku było to 180 mln zł.

Platforma wczoraj złożyła projekt do marszałka sejmu. By miał większe szanse, został złagodzony, bowiem poprzednie podejście zostało we wrześniu ubiegłego roku odrzucone przez parlament. 

Zarzucono mu liczne błędy.