Jarosław Sroka był redaktorem naczelnym „Pulsu Biznesu”. W 2004 r. odmówił publikacji sprostowania przedstawionego przez pełnomocnika spółki opisanej w artykule dotyczącym prywatyzacji Huty Łaziska. Na podstawie art. 46 ust. 1 prawa prasowego wszczęto przeciwko niemu postępowanie karne.

W październiku 2006 r. Sąd Rejonowy w Warszawie skazał Srokę na karę grzywny w wysokości trzydziestu stawek dziennych i ustalił jedną stawkę na 100 zł. Wyrok obronił się w drugiej instancji, ale rzecznik praw obywatelskich wniósł od niego skargę kasacyjną. Sąd Najwyższy uznał ją za oczywiście bezzasadną.

Gdyby Trybunał ustosunkował się merytorycznie do polskiej instytucji sprostowania, mogłoby to stanowić cenne wytyczne dla naszego ustawodawcy

Jarosław Sroka wystąpił więc ze skargą do ETPC, powołując się na europejską konwencję praw człowieka, gwarantującą wolność słowa. Ostatecznie polski rząd przyznał, że naruszył art. 10 EKPC i zaproponował wypłacenie skarżącemu 18 tys. zł. zadośćuczynienia.

W efekcie 6 marca 2012 r. trybunał wydał decyzję o skreśleniu sprawy, argumentując, że skarżący może domagać się wznowienia postępowania przed polskim sądem.

– Z punktu widzenia wolności prasy najlepiej byłoby, gdyby ETPC wydał wyrok, w którym stwierdziłby niezgodność rozstrzygnięć polskich sądów z EKPC – komentuje Artur Wdowczyk, specjalista prawa prasowego.

Podobne stanowisko zajmuje Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

– Gdyby w wyroku ETPC ustosunkował się merytorycznie do instytucji sprostowania, stanowiłoby to wytyczne dla polskiego ustawodawcy, tym bardziej że trwają prace nad nowelizacją prawa prasowego dotyczącą sprostowań – zauważa Dominika Bychawska-Siniarska z fundacji.