– Proponujemy panu ministrowi rozważenie rozwiązań kompromisowych, które z jednej strony pozwolą na szerszy dostęp do wspomnianych zawodów, ale z drugiej nie doprowadzą do sytuacji, w której czynność zarządzania, zbywania, nabywania czy najmu nieruchomości wykonywana będzie przez osobę niekompetentną – podkreśla Arkadiusz Borek, prezes zarządu Instytutu Gospodarki Nieruchomościami i prezydent Federacji Gospodarki Nieruchomościami.

Dodaje, że branża wolałaby także, by zamiast całkowitego zniesienia obowiązku praktyki zawodowej dla pośredników i zarządców nieruchmości resort zdecydował o jej skróceniu.

Propozycje branży są dwie. Pierwsza zakłada możliwość uzyskania dostępu do zawodu na dwa sposoby: tak jak obecnie, przez ukończenie studiów wyższych, studiów podyplomowych i zdobycie praktyki zawodowej, lub jedynie poprzez uzyskanie wpisu do rejestru ministerstwa.

– To da możliwość wyboru, czy chce się mieć licencję, czy tylko wpis do rejestru – argumentuje Arkadiusz Borek.

Dodaje, że jeśli ta propozycja nie wyda się ministerstwu celna, branża ma inne rozwiązanie. Pośrednikiem lub zarządcą mogłaby zgodnie z nim zostać osoba, która ukończyła odpowiednie studia podyplomowe albo posiada co najmniej średnie wykształcenie i ukończyła kurs w odpowiednim kierunku, obejmujący minimalne wymogi przewidziane dla studiów podyplomowych.

Dodatkowo prezes Borek zauważa, że wedle zaproponowanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości projektu deregulacji zniesienie licencji może spowodować znaczne podwyżki składek ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej.

Deregulacja może bowiem zwiększyć ryzyko popełniania błędów przez nie dość wykształconych przedstawicieli zawodów nieruchomościowych.

– Trwają konsultacje społeczne i wszelkie postulaty zostaną przeanalizowane zarówno przez Ministerstwo Sprawiedliwości, jak i wybrane ministerstwa – komentuje te propozycje Jarosław Bełdowski, kierujący departamentem strategii i deregulacji w resorcie sprawiedliwości.