Prezydencki projekt zawiera zakaz uczestnictwa w zgromadzeniach dla osób, których rozpoznanie z powodu ubioru, zakrycia twarzy lub zmiany jej wyglądu nie jest możliwe.

Nad tym, aby nikt z uczestników zgromadzenia nie złamał zakazu, będzie musiał czuwać jego przewodniczący. Jeżeli zauważy on zamaskowanego manifestanta, wezwie go do odsłonięcia twarzy, a gdy ten nie posłucha – nakaże opuszczenie zgromadzenia.

Za niezastosowanie się do polecenia grozić będzie kara do 10 tys. zł. Natomiast przewodniczący zgromadzeń, którzy nie będą wywiązywali się ze swoich obowiązków, zapłacą grzywnę w wysokości 7 tys. zł.

Zastrzeżenia do projektu ma Andrzej Seremet, prokurator generalny, który w przesłanej do Sejmu opinii sugeruje, aby poddać go ponownej pogłębionej analizie. Zdaniem prokuratora rozwiązania zawarte w projekcie mogą naruszać konstytucję.

Andrzejowi Seremetowi nie podoba się m.in. przepis wprowadzający pojęcie „materiały pożarowo niebezpieczne”. Takich przedmiotów nie będą mogli, obok broni, materiałów wybuchowych, innych niebezpiecznych narzędzi, posiadać uczestnicy zgromadzeń. Zdaniem prokuratora niedookreśloność pojęcia stwarza nieuprawnioną dowolność interpretacji przepisu.

Podobnego zdania jest adwokat Łukasz Moczydłowski.

– W konsekwencji zakazane byłoby posiadane m.in. petard czy też rac, których używanie jest dość powszechną praktyką i które są traktowane jako środki ekspresji uczestników zgromadzenia. Tymczasem praktyka wskazuje, iż ich używanie nie musi wskazywać na brak pokojowego nastawienia uczestników zgromadzenia – mówi mecenas Moczydłowski.

I jako przykład przytacza tzw. racowiska organizowane w Poznaniu w rocznicę wybuchu powstania wielkopolskiego.

Etap legislacyjny
Projekt