Przez złą wykładnię przepisów firma została na trzy lata wyeliminowana z przetargów.
Reklama
Historia szczecińskiego Rakpolu
Szczeciński Rakpol działa od prawie 30 lat. Specjalizuje się w dostawie materiałów biurowych. Wypracowane przez lata doświadczenie pozwoliło mu skutecznie walczyć w przetargach. Zamówienia publiczne stanowiły nawet 70 proc. obrotów przedsiębiorstwa.
W 2006 r. firma zawarła umowę z Izbą Celną w Szczecinie. Podczas realizacji zamówienia doszło do pewnych niedociągnięć.
– W maju 2008 r. przegrałem spór sądowy i zapłaciłem odszkodowanie na niewielką w sumie kwotę 5 tys. zł. Myślałem, że sprawa jest załatwiona, bo w tamtym stanie prawnym dobrowolne naprawienie szkody pozwalało dalej brać udział w przetargach.

Reklama
Tymczasem kilka miesięcy później zostałem na trzy lata wyeliminowany z rynku zamówień publicznych – opowiada Wojciech Rak, właściciel Rakpolu.



Po zmianie przepisów
W październiku 2008 r. zmieniły się przepisy i nakazały wykluczanie wykonawców, którzy wyrządzili szkodę potwierdzoną prawomocnym wyrokiem. Od tej pory nie ma już znaczenia, czy została ona naprawiona czy też nie.
Izba celna przesłała wyrok Urzędowi Zamówień Publicznych, a ten na jego podstawie wpisał firmę na czarną listę.
– Od początku staliśmy na stanowisku, że wykonawca nie może odpowiadać za coś, co wydarzyło się przed zmianą przepisów. To fundamentalna zasada, zgodnie z którą prawo nie działa wstecz – mówi Piotr Mazuro, adwokat z kancelarii Mazurkiewicz Wesołowski Mazuro, która reprezentuje Rakpol.
– UZP uznał jednak inaczej. Cały problem w tym, że umieszczenia na liście nie można w żaden sposób podważyć – dodaje.
Adwokat próbował zaskarżyć wpis na listę do sądu administracyjnego, ale ten odrzucił jego skargę uznając, że wpis nie jest decyzją administracyjną.

Na czarną listę trafiła niedawno jedna z największych firm ochroniarskich Solid Security.
Spółka próbowała podważać podstawy wykluczenia przed Krajową Izbą Odwoławczą. Bezskutecznie.
W wyrokach dotyczących Solidu KIO wypowiedziała się na temat samego znaczenia wpisu na czarną listę.
Jej zdaniem (tak samo twierdzi UZP) ma on jedynie charakter informacyjny.
UZP nie przesądza więc o podstawie do wykluczenia, tylko każdy zamawiający powinien to robić samodzielnie.





Pozostaje tylko droga sądowa
Jedyne, co pozostało firmie, to dochodzić swych praw przed sądem powszechnym.
Na wyrok w pierwszej instancji przyszło jej czekać dwa lata. Sąd Okręgowy w Szczecinie stwierdził w nim, że wpis na listę był bezprawny.
I nakazał UZP w części aktualnościowej swej strony internetowej, a także w zakładce z tzw. czarną lista przez rok publikować oświadczenie przyznające, że umieszczenie na niej Rakpolu nastąpiło bez podstawy prawnej.
Wyrok chociaż korzystny dla Wojciecha Raka nie przynosi mu satysfakcji.
– Przez wszystkie te lata nie tylko nie mogłem startować w przetargach, ale nie dostawałem żadnych zleceń z sektora publicznego. Omijano mnie nawet przy zamówieniach poniżej 14 tys. euro, w których nie obowiązują przepisy o zamówieniach publicznych.
Byłem niegodny zaufania – mówi właściciel firmy. – Informacja o wpisie na liście dotarła nawet do moich dostawców i zaczęli mnie inaczej traktować – dodaje.
W tej sprawie firma nie wysuwała dotychczas roszczeń finansowych.
– Nie wykluczam tego jednak po uprawomocnieniu się wyroku. Odszkodowanie, a na pewno zadośćuczynienie mojemu klientowi się należy. Przez trzy lata był traktowany jak trędowaty – mówi Mazuro.
Przed sądem interes Skarbu Państwa reprezentowała Prokuratoria Generalna.
– UZP nie był uczestnikiem postępowania, zatem nie otrzymaliśmy wyroku i trudno byłoby go nam komentować – mówi Anita Wichniak-Olczak, dyrektor departamentu informacji, edukacji i analiz systemowych UZP.

Wyrok Sądu Okręgowego w Szczecinie z 15 lutego 2012r., sygn. akt IC 990/10