Rozbieżności pomiędzy argumentami przywołanymi w ustnych motywach orzeczeń i użytymi w pisemnym uzasadnieniu to od zawsze pole konfrontacji pomiędzy sędziami a stronami. Zgodnie z art. 326 par. 3 kodeksu postępowania cywilnego po ogłoszeniu wyroku sędzia podaje ustnie zasadnicze powody rozstrzygnięcia. Za art. 328 par. 2 k.p.c. pisemne uzasadnienie orzeczenia powinno natomiast obejmować wskazanie podstawy faktycznej rozstrzygnięcia, czyli ustalenie faktów, które sąd uznał za udowodnione, dowodów, na których się oparł, i przyczyn, dla których innym odmówił wiarygodności i mocy dowodowej, oraz wyjaśnienie podstawy prawnej wyroku z przytoczeniem przepisów. Pisemne uzasadnienie musi być zatem wyczerpujące i przez to szersze niż ustne motywy, które mają jedynie akcentować przesłanki zasadnicze. Oba uzasadnienia muszą się więc różnić, ale nie powinny się różnić całkowicie – taką granicę wytyczył Sąd Najwyższy w wyroku z 17 kwietnia 2009 r. (I UK 333/2008).

Po co dwa razy uzasadniać

To oczywiste, że całkowita rozbieżność byłaby nie do przyjęcia. Ale jak bardzo motywy i uzasadnienie mogą się różnić, jeżeli nie będą się różniły całkowicie, tylko w części? Po odczytaniu sentencji wyroku sąd związany jest wydanym wyrokiem od chwili jego ogłoszenia (art. 332 par. 1 k.p.c.), a nie poglądem wyrażonym w ustnych powodach rozstrzygnięcia. Czyżby więc sąd mógł pisać następnie, co chce, byle nie różnić się całkowicie od ustnych motywów? Uzasadnianie orzeczeń ma pełnić dwie funkcje: umożliwić kontrolę instancyjną orzeczenia poprzez analizę rozumowania, które doprowadziło do wydania wyroku, i wyjaśnić, co sąd zadecydował i dlaczego. Uwagę na ten drugi aspekt zwracała prof. Ewa Łętowska m.in. w tekście „Pozaprocesowe znaczenie uzasadnienia sądowego” publikowanym w „Państwie i Prawie” z maja 1997 r., konkludując, że dzięki ustnym motywom strona powinna dowiedzieć się, dlaczego wydany wyrok jest sprawiedliwy, natomiast dzięki pisemnemu uzasadnieniu sąd odwoławczy ma się zorientować, czy sprawiedliwy wyrok odpowiada prawu. Dwie funkcje, dwa rodzaje uzasadnień.

Bylejakość ustnych motywów

W praktyce sądowej jest jednak inaczej. Motywy ustne są zwykle zdawkowe i chaotyczne. Byle jakie. Często przerażająca bywa świadomość, że mogły być rzeczywistą przesłanką wydania orzeczenia. Fascynujące okazuje się późniejsze czytanie pisemnego uzasadnienia. Nie ma w nim zwykle tego, co dominowało w ustnym, za to pojawiają się wątki, których w postępowaniu nigdy uprzednio nie analizowano. I coraz częściej nie ma powodów do wygłaszania ustnych motywów, bo ogłaszanie orzeczeń nagminnie się odracza. Rzadko też pojawiają się na ich ogłaszaniu strony i adwokaci, bo i tak później trzeba dokładnie sprawdzić treść na piśmie, a często wysłuchanie motywów tylko zaciemnia obraz sprawy.

Praktyka ulegnie jednak zmianie. Przebieg rozpraw coraz częściej będzie utrwalany za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk albo obraz i dźwięk (art. 157 par. 1 k.p.c.). Nagrane zostaną więc także ustne motywy orzeczenia. Dotychczasowe trudności w udowodnieniu, jaka w rzeczywistości była ich treść, przejdą do przeszłości. Dzisiaj ciągle można je zbywać wątpliwościami w zdolność zapamiętywania i prawdomówność stron albo argumentem, że nieuprawnione prywatne nagranie nie może właściwie dowodzić treści ustnych motywów. Po upowszechnieniu nagrywania rozpraw trzeba będzie bardzo uważać na sali. Nie tylko wygłaszając motywy, lecz także w trakcie każdej rozprawy. To może oznaczać prawdziwą rewolucję kulturalną na sali rozpraw. Oby tylko nie okazało się, że urządzenia rejestrujące nagrywają wypowiedzi stron i pełnomocników, ale są wyłączane – na podstawie uprawnienia z przepisów wykonawczych – przez przewodniczącego składu w czasie, w którym mówił sędzia.

Dzisiaj różnice między ustnymi motywami a pisemnym uzasadnieniem mogą mieć znaczenie procesowe wyłącznie, gdy mogły mieć istotny wpływ na wydane orzeczenie (art. 3983 par. 1 pkt 2 k.p.c.) – jedynie zatem wyjątkowo mogą stanowić podstawę dla apelacji lub podstawę kasacyjną (SN w wyroku z 7 października 2005 r. IV CK 122/ 2005). Wydaje się jednak, że i dzisiaj to jest nie tyle problem ewentualnego wpływu na wynik postępowania, ale przede wszystkim dowód na rzeczywiste przesłanki rozstrzygnięcia i ustalenie, kto w istocie wydawał wyrok – sędzia czy asystent lub aplikant. Nagrania zwielokrotnią zarzuty związane z niekompatybilnością motywów i pisemnych uzasadnień.

Groźba znacznego wzrostu liczby odwołań

Jeżeli ustawodawca, pomimo wprowadzania nagrywania, pozostawił dwa rodzaje uzasadnień – ustne i pisemne – to trzeba podołać wyzwaniu. Kiedyś zdarzył się sędzia, który zorientował się w trakcie ustnych motywów, że mówi piramidalne bzdury, i szybko zamknął wypowiedź: „Ogłosiłem i powiedziałem dlaczego, zorientowałem się, że się pomyliłem, i napiszę to w uzasadnieniu. Naprawdę wierzę, że prawda nas wyzwala”. Nie wiem, co teraz robi. Mam nadzieję, że nadal jest sędzią. Wydaje się, że stanowił jednak przypadek wyjątkowy, więc może zamiast otwierać kolejny front walki, kiedy wyposażone w autoryzowane nagrania ustnych motywów strony zaleją sądy odwoławcze zarzutami nadmiernej rozbieżności uzasadnień, po prostu należy stłuc termometr zawczasu i usunąć ustne motywy z postępowania cywilnego. Inaczej będą kłopoty. Albo niech strony i adwokaci zaczną stawiać się na ogłoszeniach, a sędziowie się do nich rzetelnie przykładają. To też będzie dobre rozwiązanie.

Andrzej Michałowski, adwokat, członek Naczelnej Rady Adwokackiej