W uwagach wstępnych do dokumentu czytamy, że „usługi prawne w Polsce może świadczyć każdy, nawet bez ukończenia studiów prawniczych czy w ogóle bez wyższego wykształcenia”. 

Podstawą do prowadzenia takiej działalności jest bowiem ustawa u swobodzie działalności gospodarczej, która sprawia, że liczne podmioty świadczą usługi prawne, polegające na udzielaniu porad, pisaniu pism i opinii prawnych. Zdaniem autorów dochodzi przez to do procederu polegającego na doradzaniu w postępowaniach sądowych i pisaniu pism procesowych „od klienta”, tj. niepodpisanych przez ich faktycznego autora lecz przez klienta. 

Autorzy dokumentu zwracają także uwagę na problem związany z art. 87 kodeksu postępowania cywilnego, który pozwala na udzielanie pełnomocnictwa w sprawach cywilnych podmiotom związanym ze stroną stosunkiem stałego zlecenia. Według raportu, przepis ten pozwala na liczne nadużycia. Wymienia się tutaj np. tworzenie fikcyjnych umów stałego zlecenia na użytek konkretnego procesu czy nawet występowanie „stałych zleceniodawców” w sprawach rozwodowych. 

Z powyższych faktów twórcy raportu wyciągają wniosek, że w Polsce nie może być zatem mowy o żadnym „monopolu” prawniczych zawodów zaufania publicznego. Wyjątkiem ma być notariat dzięki szczególnej regulacji – zarówno na pozasądowym, jak i sądowym rynku pomocy prawnej. 

Dla porównania autorzy dokumentu przywołują, że w większości państw Unii Europejskiej pomoc prawną (także pozasądową) mogą świadczyć wyłącznie prawnicy skupieni w samorządach zawodowych. 

W pozostałych częściach raportu jego autorzy odnoszą się do sytuacji zagranicznych prawników na polskim rynku, świadczenia pomocy prawnej przez podmioty niezrzeszone w samorządach zaufania publicznego, a także dostępności prawników w Polsce na tle innych państw Unii Europejskiej.