Rzecznik Praw Obywatelskich nie ma środków na wizytacje więzień i miejsc odosobnień, do czego zobowiązuje go Krajowy Mechanizm Prewencji. Jeśli Polski na to nie stać, wypowiedzmy Konwencję ws. zakazu stosowania tortur - powiedziała w czwartek RPO Irena Lipowicz.

W czwartek w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich zaprezentowany został raport RPO z działalności w Polsce Krajowego Mechanizmu Prewencji (KMP) w roku 2010. Rozmawiano jednak głównie o niezbędnych do realizacji KMP finansach, którymi - jak podkreślała Lipowicz - RPO nie dysponuje. Między RPO a obecnym na konferencji wiceministrem sprawiedliwości Igorem Dzialukiem doszło przy tej okazji do ostrej wymiany zdań.

KMP, który przewiduje m.in. prewencyjne wizyty w miejscach odosobnienia (w tym w zakładach karnych, aresztach śledczych i izbach wytrzeźwień), został ustanowiony na podstawie ratyfikowanego przez Polskę w 2005 r. Protokołu fakultatywnego do Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania (OPCAT). W 2008 r. pełnienie funkcji KMP powierzono Rzecznikowi Praw Obywatelskich.

"Mamy w Polsce 1800 miejsc pozbawienia wolności i tylko siedem osób, które mają je wizytować. Te same osoby do końca 2010 r. jednocześnie wykonywały ustawowe zadania RPO, czyli rozpatrywanie wniosków obywateli" - podkreśliła Lipowicz.

Reklama

Jak dodała, dotychczas wykazywała cierpliwość, "ale to się już skończyło". "Nie mam powodu dziękować, że moim poprzednikom przydzielono kompetencje związane z realizacją OPCAT. Gdyby został powołany inny organ, proszę je sobie zabrać" - mówiła RPO.

RPO poinformowała, że na spotkanie z ministrem finansów Jackiem Rostowskim czeka już 164 dni

Reklama

Lipowicz zaznaczyła, że mimo poczynionych oszczędności nie może zatrudnić m.in. lekarzy, do czego jest zobowiązana przez OPCAT. "Zlikwidowałam bufet, ambulatorium, zwolniłam strażników i wyprowadzam się z tej siedziby, żeby było taniej. Innych oszczędności nie posiadam, ale i tak nie mogę za te pieniądze zatrudnić ludzi, bo to nie jest fundusz wynagrodzeń" - dodała.

Zaznaczyła, że przez zaistniałą sytuację nie jest w stanie wykonywać swoich konstytucyjnych obowiązków, ani międzynarodowych zobowiązań. Podkreśliła, że o większe środki będzie zabiegać w parlamencie na każdym etapie prac nad przyszłorocznym budżetem państwa.

Jednocześnie RPO poinformowała, że na spotkanie z ministrem finansów Jackiem Rostowskim czeka już 164 dni. "Ponieważ minister Rostowski nie chce się ze mną spotkać, powiem państwu, co zamierzam mu powiedzieć - tłumienie buntów w więzieniu jest droższe niż nasza wizyta" - powiedziała.

Lipowicz przypomniała, że od stycznia RPO pełni funkcję organu antydyskryminacyjnego

"Wiem, że jest kryzys i sytuacja jest poważna. Ale jeżeli Polski nie stać na realizację OPCAT, co ja dopuszczam, to wypowiedzmy konwencję. Po pierwsze nie kłamać" - dodała.

Lipowicz przypomniała także, że od stycznia br. RPO pełni też funkcję organu antydyskryminacyjnego, na co jej urząd nie otrzymał żadnych środków. Poinformowała też, że wiceminister pracy i pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych Jarosław Duda zaproponował jej niedawno, by pełniła także funkcje niezależnego organu ds. konwencji o prawach osób niepełnosprawnych, którą Polska planuje ratyfikować.

Odnosząc się do tych zarzutów Dzialuk ocenił, że gdyby w 2003 r. nie było pozytywnej odpowiedzi RPO na propozycję powierzenia mu zadać KMP, "prawdopodobnie Polska dzisiaj byłaby w nieupokarzającym towarzystwie wielu krajów naszego regionu, czyli wszystkich republik bałtyckich, Czech, Słowacji czy Węgier, które OPCATU nie ratyfikowały".

Podkreślił przy tym, że ani Protokół fakultatywny, ani raporty krajowe CPT (Europejskiego Komitetu do Spraw Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu) nie precyzują poziomu wizytacji, które muszą być rocznie przeprowadzane.

W latach 2008-2010 pracownicy Biura RPO przeprowadzili 252 wizytacje miejsc odosobnienia

Dzialuk zaznaczył także, że Ustawa o finansach publicznych umieszcza RPO w tej grupie podmiotów, które mają autonomię budżetową - ani minister finansów, ani rząd nie mogą skorygować jego przedłożenia budżetowego, a jedynie włączyć je do projektu budżetu państwa, który jest później kierowany do prac parlamentarnych, więc decyzja dotycząca budżetu RPO należy do posłów, a nie do rządu.

Lipowicz nie kryła oburzenia tymi słowami. "Spędziłam osiem lat w parlamencie (była posłanką na Sejm w latach 1991-2000 - PAP). Mówić mi, że ja mam autonomiczny budżet i że zobaczymy, jak posłowie w swej mądrości zdecydują, jakby nie istniało coś takiego, jak większość parlamentarna, i jakby praca Komisji Finansów Publicznych nie była bezpośrednio konsultowana z rządem, to ja sobie na to nie zasłużyłam, żeby mi pan mówił takie rzeczy" - powiedziała.

W toku prac nad budżetem państwa na 2010 r. budżet Biura RPO zmniejszono o 1,3 mln zł, czyli niemal o całą sumę, jaka była przyznana na funkcjonowanie KMP w 2009 r. W 2011 r. wydatki związane z funkcjonowanie Biura RPO zostały zmniejszone przez Sejm z planowanych ok. 36,5 mln zł do 35,4 mln zł, co pociągnęło za sobą zmniejszenie sumy na pokrycie kosztów funkcjonowania KMP z planowanej 1,74 mln zł do 1,27 mln zł.

W latach 2008-2010 pracownicy Biura RPO przeprowadzili 252 wizytacje miejsc odosobnienia. Oznacza to, że 1580 z nich wizytowanych nie było.