Irena Lipowicz, rzecznik praw obywatelskich, wystąpiła do ministra sprawiedliwości o zmianę przepisów kodeksu postępowania cywilnego (k.p.c.). Chodzi o regulacje, które mówią, co ma zrobić strona, gdy nie otrzyma od sądu orzeczenia. Zdaniem RPO obecne przepisy są niejasne, a nawet wzajemnie się wykluczają. W efekcie pozwany, który przypadkowo dowiedział się, że orzeczenie przeciw niemu już zapadło, nie wie, czy ma wnioskować o jego ponowne doręczenie, czy od razu wnieść sprzeciw.

Nieuczciwy powód

Rzecznik wskazuje, że spotkała się z sytuacjami, kiedy powód celowo podawał w pozwie nieaktualny adres pozwanego. Dzięki temu uzyskiwał natychmiast wykonalny wyrok zaoczny. Co ciekawe, wnosząc do komornika o wszczęcie egzekucji, powód z łatwością odnajdywał zarówno właściwe miejsce zamieszkania pozwanego, jak i jego majątek.

– Zdarzyło się, że ktoś wykorzystał informację o kilkumiesięcznym wyjeździe za granicę przyszłego pozwanego i z premedytacją złożył w tym czasie przeciwko niemu pozew – mówi Małgorzata Chmielewska z biura RPO.

Wskutek takiego nieuczciwego postępowania powoda pozwany dopiero od komornika dowiaduje się o tym, że toczyło się w stosunku do niego jakieś postępowanie.

Problem narasta, bo jesteśmy coraz bardziej mobilni.

– Nie można wymagać od ludzi, aby cały czas przebywali pod adresem zameldowania i na bieżąco odbierali korespondencję – mówi Małgorzata Chmielewska.

Z nieprawidłowym doręczaniem pism sądowych stykają się także prawnicy.

Obowiązki doręczyciela

Zdaniem RPO problem wynika z tego, że doręczyciel (najczęściej listonosz) nie musi badać, czy na kopercie podano właściwy adres.

– Doręczyciel nie ma ani takiego obowiązku, ani takiej potrzeby. On jedynie słucha tego, co powie mu osoba, którą zastanie pod adresem wskazanym na kopercie – potwierdza Andrzej Michałowski, adwokat, członek Naczelnej Rady Adwokackiej.

Przepisy prawa pocztowego opierają się na założeniu, że wskazane na przesyłce dane adresowe są prawidłowe.

Listonosz ma jedynie obowiązek wpisać na potwierdzeniu odbioru, dlaczego przesyłka nie została doręczona (np. adresat się wyprowadził). To jednak nie rozwiązuje problemu, gdyż – według RPO – w praktyce doręczyciel jest w stanie tę okoliczność ustalić tylko wtedy, gdy zna domowników.

– Jeśli listonosz jest odpowiedzialny, zamieści odpowiednią notatkę (np. że adres jest nieprawidłowy i nie ma skutku doręczenia). Zwykle jednak doręczyciel wrzuca do skrzynki awizo i mamy pismo doręczone – mówi Andrzej Michałowski.

Zgodnie z przepisami k.p.c., jeżeli pismo wróci do sądu z adnotacją, że adresat nie podjął przesyłki w terminie, traktowane jest jako skutecznie doręczone. Jest to tzw. doręczenie zastępcze. W efekcie sąd prowadzi postępowanie tak, jak gdyby pozwany zapoznał się z treścią pisma, które zostało mu wysłane, a którego on nie odebrał.

Woźny sądowy

RPO nie chce, aby doręczenie zastępcze zniknęło z prawa procesowego. Za jego pozostawieniem w k.p.c. opowiadają się także prawnicy. Proponują jednak, aby na nowo ukształtować zasady doręczania pism sądowych.

– Jestem zwolennikiem odebrania listonoszom władzy, jaką sprawują nad ludzkim losem. Pismo sądowe powinien doręczać tylko woźny sądowy – mówi Tomasz Lustyk, adwokat prowadzący własną praktykę.

Z tą propozycją zgadza się Andrzej Michałowski. Jego zdaniem taki doręczyciel powinien mieć obowiązek badania, czy adres podany jako miejsce zamieszkania strony jest prawidłowy.