Propozycje ekspertów

Eksperci wskazują, że problem leży gdzie indziej niż w regulacjach prawnych.

– Problem w Polsce nie polega na tym, że nie ma przepisów, tylko na tym, że te przepisy źle działają. Wymiar sprawiedliwości działa opieszale. To, że u nas na zakończenie procesu cywilnego czy karnego czeka się latami, jest przecież patologią – mówi prof. Piotr Kruszyński z Uniwersytetu Warszawskiego.

Tak więc eksperci są zgodni – tworzenie odrębnych przepisów nie ma sensu. Nie oznacza to jednak, że nie mają własnych pomysłów na poprawę sytuacji osób poszkodowanych przez omyłkowe działanie służb.

– Można to osiągnąć, wprowadzając domniemanie naruszenia lub odwrócenie ciężaru dowodu, dzięki którym to służby musiałyby udowodnić, że do naruszenia nie doszło – mówi Andrzej Michałowski.

Proponuje wprowadzenie zasady, zgodnie z którą poszkodowany otrzymywałby automatycznie wypłatę zryczałtowanej części odszkodowania. Konieczność prowadzenia sporu sądowego o pełną wysokość wynagrodzenia powstawałaby dopiero powyżej określonej kwoty.

– To nie wymagałoby odmiennej procedury, a ułatwiłoby spór stronie zwykle w nim słabszej – przekonuje Andrzej Michałowski.

Poza tym prawnicy zachęcają strony do korzystania z istniejących instrumentów prawnych.

– Szczególną uwagę należy zwrócić na instytucję ugody, która umożliwia pozasądowe osiągnięcie porozumienia – mówi Jakub Ślązak.

Jego zdaniem w przypadkach, w których stan faktyczny nie pozostawia większych niejasności, to właśnie ugoda, zawarta jeszcze przed wytoczeniem powództwa, powinna kończyć spór.

– Nie tylko prowadzi ona do oszczędności czasu i kosztów, lecz przede wszystkim pozwala organom policji na przyznanie się do popełnionych błędów, a w konsekwencji wpływa na budowanie autorytetu policji i zaufania obywateli do funkcjonariuszy – podkreśla Jakub Ślązak.