Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zamierza wydłużyć listę gmin mających przywileje egzekucyjne. Być może decyzja w tej sprawie zapadnie jeszcze w kwietniu. Plany resortu wychodzą naprzeciw oczekiwaniom mniejszych miast.

Obecnie tylko 46 metropolii może samodzielnie egzekwować należności od dłużników. Pozostałe miasta przy egzekucji mandatów straży miejskiej, zaległości za pobyt w izbie wytrzeźwień i opłat za parkowanie w płatnej strefie, podatku od nieruchomości czy opłaty za psa muszą korzystać z pośrednictwa urzędów skarbowych. Wiele z nich uważa, że utrudnia im to ściąganie długów i zmniejsza wpływy do lokalnych budżetów. Jednak najnowsze wyliczenia resortu finansów przeczą zarzutom gmin.

Kilku posłów skierowało w tej sprawie interpelacje do ministra finansów.

Interpelacja poselska

– Jak wskazują przedstawiciele samorządów mniejszych miast, brak powyższych uprawnień przekłada się na niższą ściągalność wierzytelności, a przez to niższe wpływy do lokalnych budżetów – wskazuje poseł Krzysztof Brejza (PO), który w tej sprawie wystąpił z interpelacją.

Dodaje, że w rezultacie mniejsze miasta znajdują się w gorszej sytuacji, tracąc możliwości rozwoju i poprawy swojej sytuacji względem metropolii.

– Mniejsze miasta należne im zaległe opłaty muszą odzyskiwać (długi) za pośrednictwem urzędu skarbowego. Jednak taka metoda jest mało skuteczna – posługując się nią, samorządy ściągają mniej niż połowę zaległości – uważają posłowie Grzegorz Roszak (PO) i Marek Wojtkowski (PO).

Nie znajduje jednak potwierdzenia w danych udostępnionych przez resort finansów. Wynika z nich bowiem, że to urzędy skarbowe są skuteczniejsze, jeśli chodzi o ściągalność zaległych należności gminnych.

Samodzielność gmin

– Lepiej gdyby pozostawiono wybór samym miastom – mówi Jarosław Wróbel, skarbnik Ełku. On sam nisko ocenia skuteczność i tempo egzekucji urzędów skarbowych. Pracownicy urzędów skarbowych zajmują się nie tylko ściąganiem długów wobec gmin, ale także należności skarbowych.

– Gdyby każda gmina mogła zatrudnić pracowników, którzy zajmowaliby się wyłącznie tymi sprawami, to egzekucja byłaby skuteczniejsza – dodaje Jarosław Wróbel. Przewiduje, że ten wydatek by się zwrócił.

– U nas w urzędzie wystarczyłaby jedna osoba. Chcielibyśmy sprawdzić jej efektywność. I dopiero potem rozstrzygnąć, czy potrzeba więcej takich osób – dodaje.

– Nie ma żadnego uzasadnienia, aby część miast była w taki sposób uprzywilejowana – mówi Marcin Połomski, skarbnik miasta Krosno. Także on podkreśla, że gminy powinny mieć prawo wyboru w tej sprawie.

Wielu postrzega jednak brak uprawnienia do samodzielnej egzekucji jako wybawienie. Nie trzeba zatrudniać ludzi, monitorować na bieżąco spraw. Poza tym gdy egzekucją zajmuje się ktoś inny, łatwiej na niego zrzucić odpowiedzialność. Dla wielu gmin to wygodne rozwiązanie.

– Zawsze gdy trzeba usprawiedliwić się, skąd takie zaległości, takie gminy mogą się tłumaczyć, że sprawę przejął urząd skarbowy, a gmina nie może już nic zrobić – uważa Jarosław Wróbel.

Z przeprowadzanych analiz postępowań egzekucyjnych wynika, że na zwiększenie efektywności egzekucji znaczący wpływ ma czynny udział w postępowaniu egzekucyjnym samych wierzycieli, m.in. urzędów gmin, którzy są pełnoprawnymi uczestnikami postępowania egzekucyjnego. Wierzyciele mają bowiem wiele uprawnień, których wykorzystywanie może przyczyniać się do zwiększenia efektywności dochodzenia należności.