Nowe przepisy zobowiązują użytkowników energii do zwiększenia efektywności energetycznej łącznie o 9 proc. do roku 2016. Obowiązek wprowadzenia niezbędnych oszczędności nie dotyczy jednak sektora publicznego.
Dzisiaj senackie komisje gospodarki oraz środowiska zajmą się rządową ustawą o efektywności energetycznej. Celem nowych rozwiązań jest poprawa efektywności energetycznej polskiej gospodarki i stanu środowiska naturalnego. Nowe przepisy zobowiązują użytkowników energii do zwiększenia efektywności energetycznej łącznie o 9 proc. do roku 2016. Obowiązek wprowadzenia niezbędnych oszczędności nie dotyczy jednak sektora publicznego. Zdaniem dr. Andrzeja Kassenberga, prezesa Instytutu na rzecz Ekorozwoju, rezygnacja z obowiązkowej poprawy efektywności energetycznej budynków administracji publicznej, np. szkół czy urzędów o 1 proc. rocznie do 2016 r., jest niezgodna z duchem unijnej dyrektywy 2006/32/WE, którą ustawa miała wdrożyć.

Partnerstwo niedocenione

Zgodnie z unijnymi przepisami to właśnie administracja publiczna powinna pełnić wzorową rolę w wypełnianiu obowiązku efektywności energetycznej. Tymczasem ustawa nakłada obowiązki tylko na przedsiębiorców, zwalniając z nich instytucje publiczne – tłumaczy dr Andrzej Kassenberg. Dodaje, że nie przekonują w tym miejscu wyliczenia resortu finansów, zgodnie z którymi koszty wdrożenia tego obowiązku wynosiłyby 1,7 mld zł.
Dodatkowo w ocenie ekspertów wszystkie przedsięwzięcia, których celem byłaby poprawa efektywności energetycznej, można zrealizować bez dodatkowych wydatków pochodzących z budżetu państwa czy jednostek samorządu terytorialnego. Dobrym sposobem sfinansowania takich inwestycji jest partnerstwo publiczno-prywatne. Wykonanie tych zadań np. termomodernizacyjnych w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego nie tylko pozwoliłoby na wzmocnienie inwestycji PPP w kraju, ale również ożywiłoby lokalne inwestycje.
Zdaniem Agaty Drewniak z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan w ustawie brak jest zapisów gwarantujących wykorzystanie opłat zastępczych na projekty poprawiające efektywność energetyczną u odbiorców końcowych i wsparcie dla projektów typu ESCO.
– Wszystko to sprawia, że ustawa nie będzie skutecznym narzędziem, który napędzi inwestycje w poprawę wytwarzania i wykorzystania energii – tłumaczy Agata Drewniak. Tymczasem gdyby ustawa zachęcała do PPP, sama spłata nakładów inwestycyjnych następowałaby różnicą pomiędzy ponoszonymi kosztami obecnie a przyszłymi, po wprowadzeniu rozwiązań oszczędnościowych.
– Następowałoby to w ciągu 3–4 lat. W efekcie finalnym w perspektywie kilkunastoletniej koszt poprawy efektywności energetycznej przyniósłby bezpośrednie oszczędności na rachunkach za energię w wysokości od 2 do 3 mld zł – przekonuje dr Andrzej Kassenberg.



Białe certyfikaty

Nowe przepisy określają również zasady uzyskiwania i umarzania świadectw efektywności energetycznej, tzw. białych certyfikatów. W założeniu wydawanie tych dokumentów miało zachęcać do oszczędnego gospodarowania energią. Można nimi również będzie obracać na giełdzie.
– Biorąc jednak pod uwagę, że rząd w ustawie tworzy system oszczędności energii po stronie odbiorców jedynie na pięć lat (ustawa ma obwiązywać do 2016 r. – red.) i nie przewiduje kontynuacji tych działań, nie należy się spodziewać lawiny dużych inwestycji w tym obszarze.
Zdaniem dr. Marcina Stoczkiewicza z międzynarodowej organizacji prawa ochrony środowiska ClientEarth ten kluczowy mechanizm ustawy został skonstruowany wadliwie.
– Ustawa przesądza, że prawa majątkowe wynikające z białych certyfikatów przestaną być zbywalne i być towarem giełdowym 1 kwietnia 2016 r. Wykreowanie rynku białych certyfikatów, którego funkcjonowanie zakłada się na okres pięciu lat, wiąże się z olbrzymim ryzykiem. Przedsiębiorcy podejmują decyzje gospodarcze w oparciu o kalkulacje uwzględniające znacznie dłuższe perspektywy czasowe. Z powodu tak krótkiego horyzontu czasowego obowiązywania ustawy rynek białych certyfikatów może nie zafunkcjonować prawidłowo – wyjaśnia dr Marcin Stoczkiewicz. Dodaje, że nałożenie bardzo miękkich obowiązków na jednostki sektora publicznego spowoduje, że krajowy cel 9 proc. oszczędności energii do 2016 r. zapewne nie zostanie osiągnięty.
Nowe przepisy zmieniają również regulacje prawa energetycznego związane z realizacją inwestycji budowlanych, w tym tych dotyczących budowy nowych mieszkań.

Wzrosną ceny

Zdaniem Polskiego Związku Firm Deweloperskich sejmowa ustawa zmusza odbiorców do podłączenia do sieci, w której ciepło pochodzi m.in. z kogeneracji, czyli elektrociepłowni. W ocenie Jacka Bieleckiego, głównego eksperta Polskiego Związku Firm Deweloperskich, musi to spowodować wzrost kosztów, nawet jeśli obecnie w różnych sytuacjach ciepło dostarczane przez ciepłownie jest konkurencyjne cenowo, to w warunkach monopolu szybko ulegnie to zmianie.
– Dziś odbiorcy mają wybór i naturalnie wybierają rozwiązania ekonomicznie uzasadnione. Pozbawienie ich tego wyboru jest uzasadnione jedynie partykularnym interesem producentów ciepła – przekonuje Jacek Bielecki.
Dodatkowo przepisy wprowadzają kolejne obowiązki dla inwestorów budowlanych. Zgodnie z nimi ubiegający się o pozwolenie na budowę obiektu będzie musiał zaproponować: albo wybudowanie własnego odnawialnego źródła energii, albo własnej instalacji kogeneracji lub wykorzystanie do ogrzewania budynku ciepła odpadowego z przemysłu. Alternatywą ma być właśnie podłączenie do sieci ciepłowniczej, chyba że zainteresowany przedstawi audyt energetyczny, z którego będzie wynikało, że proponowane przez niego dowolnie wybrane rozwiązanie jest bardziej korzystne i efektywne energetycznie.
– Nowe obowiązki znacznie utrudnią realizację inwestycji budowlanych. Doświadczenia z monopolem dostaw energii elektrycznej pokazują, że przyjęte przez dostawców zobowiązania są często realizowane nieterminowo, co opóźnia oddanie obiektów do eksploatacji, a warunki przyłączenia, zwłaszcza terminy realizacji, są niekorzystne dla podmiotów starających się o przyłączenie – podsumowuje Jacek Bielecki.
W konsekwencji wzrosną koszty przygotowania inwestycji, a wydłużeniu ulegnie również proces budowlany. Nowe przepisy wejdą w życie w ciągu trzech miesięcy od ich ogłoszenia.
Tanie państwo nie oznacza, że nic się nie robi w sektorze publicznym
ikona lupy />

dr hab. Zbigniew Karaczun, kierownik z Międzywydziałowego Studium Ochrony Środowiska SGGW

Na czy będzie polegała rola państwa w zapewnieniu efektywności energetycznej?
Ustawa, która wykonuje unijną Dyrektywę 2006/32/WE, miała przede wszystkim zapewnić wzorcową rolę państwa w wykonywaniu efektywności energetycznej. Tymczasem na skutek błędnych i niedokładnych wyliczeń nowe przepisy zobowiązują tylko producentów, dystrybutorów i użytkowników energii do zwiększenia efektywności energetycznej. Obowiązek ten nie dotyczy jednak sektora publicznego. W konsekwencji przez kolejne lata administracja rządowa i samorządowa będzie mogła opłacać niekontrolowanie wysokie rachunki za energię z pieniędzy podatników. W ustawie w stosunku do administracji publicznej pozostały jedynie podstawowe obowiązki.
Dlaczego tak ważne było nałożenie obowiązków na administrację publiczną?
Gdyby w ustawie znalazł się przepis o obowiązku corocznej oszczędności energii o 1 proc. w jednostkach sektora publicznego, państwo mogłoby zaoszczędzić około 90 mln zł rocznie. Są to różnice wynikające ze zmniejszonych kosztów zakupu energii. Ponieważ oszczędności te się sumują, to w ciągu planowanego pięcioletniego okresu obowiązywania ustawy przyniosłyby one oszczędności dla budżetu w wysokości ponad 1 miliarda złotych. Jednocześnie budżet wzbogaciłby się o dodatkowe dochody z podatku CIT i VAT. W moim przekonaniu tanie państwo nie może oznaczać, że się nic nie robi.
Czym spowodowane jest stanowisko autorów ustawy o efektywności?
Polska blokuje unijne decyzje w sprawie działań na rzecz klimatu, tłumacząc się zbyt wysokimi kosztami dla gospodarki, a kiedy ma możliwość działać za darmo – nie korzysta z niej. Efektywność energetyczna to czysty zysk. Zwiększa bezpieczeństwo energetyczne Polski, prowadzi do obniżenia rachunków za elektryczność i ogrzewanie i ograniczenia emisji zanieczyszczeń do powietrza. Aby jednak poprawiać efektywność energetyczną, konieczne są dobre podstawy prawne. Bez odpowiednich przepisów będzie to niemożliwe, a pieniądze podatników będą lądować w błocie. Ustawowe rozwiązania nie sprzyjają efektywności energetycznej. Nie tylko zawierają krótką perspektywę czasową, ale również nie stwarzają dobrej podstawy do partnerstwa publiczno-prywatnego.